Ośmiometrowa rzeźba autorstwa duńskiego rzeźbiarza Jensa Galschiota, nazywana "Filarem wstydu", stanęła na terenie uniwersytetu 24 lata temu. Upamiętniała masakrę, do jakiej doszło na placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie, gdy wojsko otworzyło ogień i ruszyło czołgami na żądających demokratycznych reform mieszkańców Pekinu, głównie studentów i robotników.
Protesty trwały od 15 kwietnia do 4 czerwca 1989, gdy doszło do masakry. Zginęło wówczas - według oficjalnych danych - 241 osób, ale Chiński Czerwony Krzyż liczbę ofiar ocenia na 2600.
Czytaj więcej
Kilka tysięcy mieszkańców dawnej brytyjskiej kolonii zebrało się w paru punktach miasta. Zapewne ostatni raz obchodzili pamięć masakry w Pekinie 4...
W chinach zakazano obchodzenie rocznicy "incydentu z 4 czerwca", jak jest tam nazywana masakra. W Hongkongu, do 1997 roku posiadłości brytyjskiej, było to możliwe'. Po przejęciu władzy nad terytorium Chiny zaczęły jednak zwalczać ruchy separatystyczne i swobody obywatelskie.
Przy pomniku, który od 1997 roku stał na terenie kampusu Uniwersytetu w Honkongu, 4 czerwca organizowano całonocne czuwania. Chiny zabroniły ich przed dwoma laty. Z kolei Rada Uniwersytetu (HKU) już przed kilkoma miesiącami zażądała od Sojuszu Wsparcia Patriotycznych Ruchów Demokratycznych, który organizował czuwania i opiekował się pomnikiem, by posąg został usunięty.
Ostateczną decyzję dotyczącą usunięcia "filaru wstydu" HKU podjęła "w oparciu o porady prawne o ocenę ryzyka, w najlepszym interesie uczelni" - jak podano dzisiejszym komunikacie.
W środę wieczorem posąg został ogrodzony taśmami, a robotnicy pocięli 2-tonową rzeźbę na kawałki i wywieźli ją z kampusu.
Autor rzeźby, na wieść o demontażu posągu, który wycenia na ok. 1,4 mln dolarów, napisał w oświadczeniu, że jest "zszokowany" poczynaniami władz uczelni i nie wykluczył, że będzie się domagał odszkodowania.