21 maja Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni Turów do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia sporu Czech z Polską.

Teraz wiceprezes Trybunału Sprawiedliwości UE, Rosario Silva de Lapuerta, wydała postanowienie, w którym zobowiązała Polskę do zapłaty na rzecz KE 500 tys. euro dziennie do czasu wykonania orzeczenia z 21 maja.

- TSUE próbuje wymusić przestrzeganie przepisów. To nie musi być w ogóle sprawa UE, jesteśmy sygnatariuszami konwencji z Espo o transgranicznym oddziaływaniu środowiskowym i powoływaliśmy się na nią, próbując zatrzymać Nord Stream. Więc nie jest tak, że jakby nie było Unii Europejskiej, to moglibyśmy Czechów kompletnie zignorować - komentował w rozmowie z Polsat News europoseł PO Radosław Sikorski.

Czytaj więcej

Sondaż: Kto ponosi winę za Turów? Najczęściej wskazywano Polskę

- Faktem jest, że Czesi wzmocnili swoja pozycję, bo Polska ich ignorowała przez miesiące, a nawet lata. Faktem jest, że to jest drakońskie zabezpieczenie. Teraz jest nam trudniej negocjować, a Czesi być może eskalowali swoje oczekiwania - dodał były szef MSZ.

Sikorski komentował również wynik wyborów w Niemczech, gdzie SPD zdobyło najwięcej, 25,7 proc. głosów. 

- Wydaje mi się, ze kolejny rząd może być trudniejszy dla naszej partii rządzącej. Jeśli w tym rządzie będą albo Zieloni albo Socjaldemokraci to w sprawach historycznych będzie łatwiej, bo oni czują się wrogami faszystowskich Niemiec bardziej niż prawica. Ale w sprawach klimaty czy praworządności oni są bardziej zasadniczy od chadeków. Więc czy to Orban, czy to Łukaszenka, czy to nawet u nas partia rządząca będą bardziej na cenzurowanym - powiedział.