Sterczewski w ostatnim czasie próbował - bezskutecznie - dostarczyć pomoc imigrantom koczującym na granicy Polski z Białorusią w rejonie Usnarza Górnego. Podczas próby dostarczenia pomocy uchodźcom został zatrzymany przez Straż Graniczną.

We wtorek premier Mateusz Morawiecki poinformował, że rząd przygotował projekt uchwały o skierowaniu do prezydenta Andrzeja Dudy wniosku o wprowadzenie stanu wyjątkowego na obszarze części województw podlaskiego i lubelskiego, w związku z sytuacją na granicy.

Czytaj więcej

Premier Mateusz Morawiecki
Rząd wnioskuje o wprowadzenie stanu wyjątkowego na granicy z Białorusią

"Choćbyście nie wiem jak próbowali, to żadnym manewrem prawdy nie ukryjecie" - napisał Sterczewski o decyzji rządu.

Z kolei prezes PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz i Roman Giertych zwrócili uwagę, że prawdziwy "stan wyjątkowy" ma związek z wysoką inflacją.

"A może stan wyjątkowy wprowadzić w NBP? Bo kilkudziesięciu migrantów nas nie okrada, ale inflacja to robi każdego dnia" - napisał były wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

"INFLACJA 5,4%! To jest prawdziwy stan wyjątkowy dla polskich rodzin, którym drożyzna plądruje domowe budżety. Gdzie jest rząd PiS, gdzie premier, gdzie ministrowie?" - pytał z kolei prezes PSL.

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

Natomiast wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska oraz były minister zdrowia w rządzie PO-PSL, Bartosz Arłukowicz, zwrócili uwagę, że stanu wyjątkowego nie wprowadzono w związku z pandemią koronawirusa, wprowadzony został natomiast obecnie, gdy problem na granicy dotyczy grupy ok. 30 osób.

"Rząd chce wprowadzenia stanu wyjątkowego w związku z sytuacją kryzysową na granicy. Pandemia nie była dla nich sytuacją kryzysową. Stan wyjątkowy nie był potrzebny" - napisała Kidawa-Błońska.

"75 tysięcy ludzi zmarło. Stanu wyjątkowego nie było, a był potrzebny. Żeby świat nie widział głodujących ludzi na granicy, stan wyjątkowy będzie. Łatwiej im wprowadzić stan wyjątkowy, niż dać ludziom kawałek chleba i wpuścić lekarza" - wtórował jej Arłukowicz.

Natomiast senator KO, Krzysztof Brejza ocenił, że stan wyjątkowy ma "scementować mikrowiększość" Zjednoczonej Prawicy w Sejmie.