Wybory parlamentarne w Niemczech odbędą się za cztery tygodnie. Obecna kanclerz Angela Merkel zapowiedziała, że nie będzie ubiegała się o kolejną kadencję.
W niedzielny wieczór w transmitowanej przez telewizje RTL i ntv dwugodzinnej debacie starli się Armin Laschet (CDU), Olaf Scholz (SPD) i Annalena Baerbock (Zieloni).
Czytaj także:
Kandydat na kanclerza Niemiec przyznał, że głupio się zachował
Politycy rozmawiali o zmianach klimatu, koronawirusie i kwestiach polityki wewnętrznej. Pierwszym tematem było wycofanie się sił NATO z Afganistanu. Wszyscy kandydaci opowiedzieli się za wzmocnieniem roli Niemiec w sprawie bezpieczeństwa międzynarodowego. Laschet ponowił apel o utworzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, związanej z Urzędem Kanclerskim, oraz o modernizację sprzętu wojskowego.
Annalena Baerbock zarzuciła obecnym władzom uchylanie się od obowiązków w Afganistanie. - Krajowa motywacja polityczna została postawiona ponad odpowiedzialnością za politykę zagraniczną - powiedziała.
Scholz wzywał do lepszej współpracy międzynarodowej i kontynuowania wysiłków na rzecz wysyłania żołnierzy Bundeswehry na misje pokojowe.
W związku z koronawirusem SARS-CoV-2 troje kandydatów opowiedziało się za unikaniem kolejnych daleko idących ograniczeń praw obywatelskich i swobody prowadzenia działalności gospodarczej. - Nie będzie kolejnego lockdownu - zadeklarował przedstawiciel SPD.
Niemieckie media zwracają uwagę, że w czasie kampanii wyborczej Armin Laschet popełnił kilka gaf. Jedną z nich była sytuacja z lipca, gdy w czasie wizytowania terenów dotkniętych katastrofalną powodzią polityk śmiał się.
W niedzielę pytany o możliwość utworzenia koalicji z lewicą lider CDU pomylił się, licząc słowa w zdaniu. - Ja tego nie zrobię. Kropka. Trzy słowa - stwierdził.
Po chwili polityk poprawił się.
Według sondażu dla RTL, najlepiej w debacie wypadli Scholz (38 proc.) i Baerbock (37 proc.), najsłabiej - Laschet (22 proc.).