Premier Mateusz Morawiecki zwrócił się we wtorek do prezydenta Andrzeja Dudy z wnioskiem o dymisję Jarosława Gowina. Powodem tej decyzji było niedopełnienie umowy koalicyjnej.

W sobotę Gowin odebrał z rąk prezydenta akt odwołania z funkcji wicepremiera i ministra rozwoju, pracy i technologii.

- To jest smutny dla mnie czas z panem związany. Poczynając od decyzji politycznych, które zapadły, poprzez decyzje formalne, które wieńczą się poprzez wręczenie panu tego dokumentu. Powodów mojego smutku jest kilka. Pracowaliśmy razem przez sześć lat nad bardzo ważnymi dla Polaków zmianami w naszej rzeczywistości. Bardzo wiele z tych, które zapowiadałem ja, bardzo wiele z tych, które zapowiadały stronnictwa Zjednoczonej Prawicy, w tym pan premier, zostało zrealizowanych. One działają, one na co dzień pomagają ludziom. Ludzie mówią, że wreszcie prowadzona jest polityka zgodna z konstytucją, gdzie konstytucja mówi, że pod szczególną opieką polskiego państwa jest rodzina. Wreszcie prowadzona jest taka polityka, która pokazuje, że można w sposób równy rozwijać kraj, że można prowadzić inwestycje we wszystkich regionach kraju - mówił prezydent.

- Uważam i wielu ludzi, z którymi rozmawiam, uważają, że były to dla Polski naprawdę dobre lata. Współuczestniczył pan w tym procesie, za co chcę ogromnie podziękować - powiedział Andrzej Duda.

- Dzieję się tak, jak się dzieje. Musze się z tym pogodzić. To mój drugi powód do smutku. Pamiętam nasze spotkanie sprzed ponad roku. Bardzo długą rozmowę, gdy pan premier również miał do czynienia z dymisją. To był ważny dla Polski i dla mnie osobiście czas zbliżających się wyborów prezydenckich, olbrzymie wątpliwości polityczne, które wszystkimi wtedy targały, dotyczące wyborów z 10 maja w formule tzw. wyborów kopertowych. Pan premier się z tą formuła nie zgadzam. Mimo że otrzymał pan wtedy dymisję, pozostał pan częścią Zjednoczonej Prawicy. Długo rozmawialiśmy, bo przyszedł pan po to, żeby w ramach Zjednoczonej Prawicy uzyskać decyzję polityczną w porozumieniu z prezydentem, ale cały czas w ramach obozu politycznego. To była dla mnie bardzo ważny sygnał, że poważnie pan traktuje sprawę naszego programu - kontynuował Duda.

- Dzisiaj nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie, czy stoi przede mną i odbiera swoją dymisję człowiek, który nadal chce realizować ten dobry program dla Polski, który nadal chce, by tak Polska się rozwijała. Czy też stoi przede mną człowiek, który postanowił zmienić front i pójść dalej w polityce z kimś innym. To dla mnie bardzo przykra sytuacja. Będę czekał i będę się przyglądał temu, co się dzieje. Dla mnie ważne jest to, aby obóz był cały. Wierzę, że jest on wprowadzić dobre zmiany w Polsce - mówił prezydent.

- Z przyjemnością z panem porozmawiam, ale najpierw muszę zobaczyć, kogo do siebie zaproszę. Dzisiaj tego do końca nie wiem. Nie będzie spotkania w cztery oczy, jak zawsze to miało miejsce do tej pory - dodał.

- Mam nadzieję, że spotkamy się za kilka tygodni z uśmiechem (...), że nie będzie pan częścią totalnej opozycji, tylko będzie pan realizował to, co rzeczywiście dla Polski dobre - zakończył prezydent.