Za cyberatakiem na irański ośrodek nuklearny w Natanz stał Mosad - podało w niedzielę izraelskie radio publiczne, powołując się na źródła w służbach specjalnych. O tym, że za sabotażem w ośrodku stał Mosad informują także inne izraelskie media. Władze Izraela nie skomentowały sprawy.

Władze Iranu nazwały incydent w ośrodku w Natanz mianem "terroryzmu nuklearnego". Podkreśliły też, że Teheran zastrzega sobie prawo do działania przeciwko sprawcom sabotażu.

- Syjoniści chcieli się zemścić, w związku z naszym postępem na drodze do zniesienia sankcji... publicznie mówili, że nie pozwolą na to. Ale my zemścimy się na Syjonistach - stwierdził Zarif.

Sabotaż w ośrodku w Natanz mógł zakłócić proces wzbogacania uranu, który ma miejsce w tej placówce.

Ośrodek, który padł ofiarą cyberataku to jedna z kilku placówek w Iranie monitorowanych przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej (IAEA).

Iran wznowił wzbogacanie uranu powyżej poziomów wskazanych w porozumieniu nuklearnym, jakie zawarł w 2015 roku z mocarstwami Zachodu, po tym jak w 2018 roku administracja Donalda Trumpa jednostronnie odstąpiła od tego porozumienia i zaczęła ponownie nakładać sankcje na Teheran, przy aprobacie Izraela, który zarzucał Iranowi łamanie zasad porozumienia.