Do wyprodukowania ładunku skorzystano z materiałów, które można legalnie kupić na polskim rynku. Instrukcje do wytworzenia bomby bez problemu odnaleźć można w internecie.

– Każdy nawet bez przygotowania chemicznego może taki materiał wybuchowy zrobić – mówił w TVP1 prof. Stanisław Cudziło, dziekan Wydziału Nowych Technologii i Chemii Wojskowej Akademii Technicznej.

Z trzech kilogramów zakupionych materiałów wybuchowych, specjaliście z WAT skonstruowali bombę, która swoim zasięgiem obejmowała kilkanaście metrów.

Podstawiony "zamachowiec" bez problemu wszedł do budynku Sejmu przez boczne wejście do domu poselskiego. Teoretycznie przejście to jest strzeżone i zamknięte. W praktyce dziennikarz TVP1 bez żadnej kontroli wszedł do budynku z torbą, w której znajdowały się niebezpieczne substancje.

Później, mijając kilka bramek bezpieczeństwa i strefę, w której przebywać mogą tylko posłowie i pracownicy Sejmu dziennikarz przeszedł do sali posiedzeń Sejmu.

– To oburzające i wstrząsające, ale pokazujące również z jaką łatwością można się tam dostać – skomentowała całe zdarzenie marszałek Sejmu Ewa Kopacz.

"Zamachowiec" udał się później do sali konferencyjnej SLD i zostawił torbę w pierwszym rzędzie, tuż przed liderem partii Leszkiem Millerem, po czym wyszedł z sali.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

– Lekko zachwiało się moje dobre samopoczucie odnoszące się do trudności z jakim można przeprowadzić zamach – powiedział Miller.

Po całym zdarzeniu dziennikarz bez problemu wyszedł do podziemnego parkingu znajdującego się w budynku parlamentu.

Do prowokacji doszło podczas grudniowych, ostatnich w zeszłym roku obrad Sejmu.