Z opublikowanego oświadczenia majątkowego wynika, że Michał Burczy osiągnął w ubiegłym roku 2,8 mln zł przychodu z indywidualnej praktyki lekarskiej, co przełożyło się na ponad 2,4 mln zł dochodu, około 161 tys. zł dochodu z umowy o pracę, m.in. jako prezes Powiatowego Centrum Medycznego w Grójcu oraz około 58 tys. zł dochodu z wynajmu nieruchomości. Łącznie oznacza to dochód przekraczający 2,6 mln zł.

Znaczący jest również zgromadzony majątek lekarza. Burczy deklaruje około 900 tys. zł oszczędności, 60 tys. dolarów, udziały w domu i trzech mieszkaniach, dwa samochody, jacht oraz zegarek Omega o wartości około 20 tys. zł.

Czytaj więcej

Przyjęcia poza kolejką. Politycy KO uprzywilejowani na SOR-ze Szpitala Południowego

Michał Burczy: Praktycznie nie mam życia prywatnego

Sam zainteresowany przyznaje, że 2025 r. był dla niego wyjątkowy pod względem zawodowym. – 2025 to był rekordowy rok i chyba już w życiu tego nie powtórzę. Byłem już po rezydenturze, więc nie musiałem być na etacie w szpitalu. Miałem pełno wolnego czasu, więc ciągle siedziałem w robocie. Nie mam stawki godzinowej, więc pracuję tylko za to, co rzeczywiście zrobię. To było zapewne około kilkunastu tysięcy wizyt pacjentów w poradniach ortopedycznych oraz setki zabiegów i operacji. Życia prywatnego to już w tym momencie praktycznie nie posiadam – mówi w rozmowie z WP.

Lekarz podkreśla, że nie ma dzieci i obowiązków rodzinnych, co pozwala mu poświęcać większość czasu pracy zawodowej.

Czytaj więcej

Lekarz-stołeczny radny, który miał zarobić ponad 1,6 mln zł, nie jest już członkiem KO

Dwa szpitale pod jednym zarządem

32-letni ortopeda od października 2025 r. jest prezesem Powiatowego Centrum Medycznego w Grójcu. Równocześnie pełni obowiązki dyrektora SPZOZ w Nowym Mieście nad Pilicą. Obie placówki należą do powiatu grójeckiego. Starosta Krzysztof Ambroziak (PSL) podkreśla, że takie rozwiązanie jest zgodne z prawem, a objęcie obu funkcji wynikało z potrzeb organizacyjnych.

Według samorządowca znalezienie kandydatów do kierowania szpitalami staje się coraz trudniejsze. W przypadku konkursu na dyrektora placówki w Nowym Mieście nad Pilicą ponownie wpłynęła tylko jedna oferta, co uniemożliwiło jego rozstrzygnięcie.

200 tys. zł miesięcznie

Dochód z praktyki lekarskiej oznacza, że średnio w 2025 r. Michał Burczy zarabiał około 200 tys. zł miesięcznie netto wyłącznie z leczenia pacjentów.

Lekarz przekonuje jednak, że wysokie wynagrodzenie nie wynika z ponadprzeciętnych stawek. – Te zarobki wynikają tylko z tego, że lekarz ma kontrakt, w którym otrzymuje jakiś procent od wykonanej procedury. Jeśli ktoś pracuje w poradni jako chirurg czy laryngolog, to nawet jak zarobi dla siebie te 30 czy 50 tysięcy, dla szpitala zarobi 80 albo 90 tysięcy. W interesie szpitali jest więc poszukiwanie takich lekarzy, którzy przyjmą jak najwięcej pacjentów – argumentuje.

Jak dodaje, w poradni ortopedycznej jego szpitala lekarz otrzymuje około 70 zł za pierwszą wizytę pacjenta finansowaną przez NFZ i około 40 zł za wizyty kontrolne.

Czytaj więcej

Wiceprezydent Warszawy o zarobkach lekarza Dawida Kacprzyka. Będzie kontrola

Czy lekarz może pracować aż tyle?

Mimo objęcia funkcji menedżerskich Burczy nadal przyjmuje pacjentów. Według informacji uzyskanych przez WP prowadzi poradnie ortopedyczne m.in. w Tarczynie i Grójcu. W Tarczynie przyjmuje w poniedziałki i czwartki, natomiast w Grójcu w środy. Tego samego dnia uczestniczy również w zabiegach operacyjnych.

Starosta grójecki przekonuje, że lekarz radzi sobie z tak dużą liczbą obowiązków. – On jest cały czas na pełnych obrotach. Od godziny 7 nieraz jesteśmy na łączach do godziny 22. Nawet jak wraca do domu późnym wieczorem, często do mnie dzwoni i rozmawiamy – mówi Krzysztof Ambroziak.

Sam Burczy uważa, że możliwość wykonywania takiej pracy zależy od indywidualnej sytuacji życiowej. – Jeżeli ktoś ma siłę, nie ma rodziny i dzieci, to myślę, że jest w stanie pracować więcej niż ktoś, kto ma rodzinę i inne zobowiązania – ocenia.

We wtorek rząd przyjął projekt ustawy, który ma umożliwić gromadzenie danych o wynagrodzeniach pracowników medycznych z wykorzystaniem numeru PESEL. Celem ma być lepsze monitorowanie przepływu środków w systemie ochrony zdrowia.

Michał Burczy sceptycznie ocenia pojawiające się propozycje administracyjnego ograniczania wynagrodzeń lekarzy. – Jeżeli lekarz zarabia milion rocznie, to nie dlatego, że leży w szpitalu czy siedzi na dyżurze, tylko dlatego, że zrobił cztery lub pięć razy więcej niż inny doktor. Przyjął więcej pacjentów. A stawkę ma taką samą – przekonuje. Podkreśla również, że nie jest związany z żadną partią polityczną i nie zamierza angażować się w działalność polityczną.