RZ: To „jest pan z PiS na dobrei na złe”?
Antoni Macierewicz: Oczywiście. Wszystkie pogłoski rozpowszechniane ostatnio na ten temat traktuję jako dywersję wymierzoną w związek formacji narodowo-katolickiej z PiS.
Jakiej formacji narodowo-katolickiej? Pan jest jej liderem?
W żadnym wypadku nie chciałbym sobie przypisywać jakiejś szczególnej roli w tej formacji, ale współtworzę ją od kilkudziesięciu lat.
Czy stosunki pana z dyrektorem Tadeuszem Rydzkiem ostatnio się pogorszyły?
Intencja zawarta w pytaniu jest niestosowna. Moje stosunki z osobami, które cenię, zarówno w wymiarze moralnym, jak i społecznym, w ostatnim czasie nie zmieniły się – są niezmiennie dobre, a chłodne wobec tych, których uważam za szkodników.
Czy prawdą jest, że bezskutecznie namawiał pan o. Rydzyka, byście razem stworzyli nową formację?
To zupełna bzdura. Ojciec Rydzyk takiej partii nie zakłada, a ja nie mam zamiaru wystąpić z PiS.
Chyba jednak coś w pana relacjach z PiS się stało? Nie wszedł pan do sejmowej komisji badającej naciski w służbach, PiS delegowało do niej Jacka Kurskiego.
To PO uniemożliwiła mi do niej wejście, a pani wyciąga wniosek, że coś się wydarzyło w PiS.
Ale też pierwszy raz Jarosław Kaczyński podważył wiarygodność raportu o WSI. Uznał, że umieszczony w nim Andrzej Grajewski współpracował z WSI dla dobra Polski.
Pan Grajewski zajmował się wskazywaniem do werbunku dziennikarzy, dlatego znalazł się w raporcie.
Grajewski mówi, że to bzdura i nie ma na to żadnych dowodów.
Są dowody i zostały wskazane w raporcie. Chciałem też zwrócić uwagę na dwie ważne sprawy. Współpraca pana Grajewskiego z WSI się rozpoczęła, kiedy był sekretarzem komisji weryfikacyjnej RSW Prasa. Jak wynika z dokumentacji służb wojskowych, sam przywoływuje ten fakt po to, by udowodnić swoją przydatność dla tych służb. A później został członkiem i szefem kolegium IPN. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. W sposób oczywisty należy mieć to wszystko na uwadze, gdy się rozważa jego przypadek.
Był pan zaskoczony tą wypowiedzią prezesa Kaczyńskiego?
Nie komentuję słów prezesa Kaczyńskiego, zwłaszcza że znam je wyłącznie z drugiej ręki.
To znaczy, że prezes nie rozmawiał z panem przed tą wypowiedzią?
Bez komentarza.
Nie boi się pan, że kolejne osoby z raportu będą przez kierownictwo PiS przepraszane?
Podtrzymuję wszystkie tezy zawarte w raporcie. Była to organizacja działająca na szkodę Polski.
Nadal jest pan kandydatem PiS do Komisji ds. Służb Specjalnych?
Nie wiem nic o tym, by sytuacja miała ulec zmianie. Ale decyzje podejmuje kierownictwo klubu PiS.
Nie mam pan poczucia, że staje się pan balastem dla partii?
Nie. Ale zdaję sobie sprawę, że polityka jest dziedziną, w której sentymenty mają niewielkie znaczenie. Liczą się interesy, strategia. Ale, niestety, czasem górę bierze taktyka, nie zawsze dobrze rozumiana.