Prokuratura w Płocku zamierza zwrócić się w przyszłym tygodniu z wnioskiem o uchylenie immunitetu byłemu ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze – podało w piątek wieczorem radio RMF FM.Chodzi o sprawę czytania akt ze śledztwa dotyczącego mafii paliwowej przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, gdy nie był jeszcze premierem.
Ziobro przywiózł do siedziby partii prokuratora, który udostępnił materiały Kaczyńskiemu. RMF poinformował o tym kilka tygodni temu. Prokuratura chce postawić Ziobrze zarzut przekroczenia uprawnień. Może mu grozić do trzech lat więzenia.
Jak wynika z informacji “Rz”, śledczy planują zarzucić byłemu ministrowi sprawiedliwości także ujawnienie tajemnicy służbowej i naruszenie ustawy o ochronie danych osobowych. Z naszych ustaleń wynika, że prokuratorzy sprawdzają również rolę Jarosława Kaczyńskiego w tej sprawie.
Rzecznik płockiej prokuratury Iwona Śmigielska-Kowalska potwierdza tylko, że “prokuratura rozważa wystąpienie z wnioskiem do Sejmu o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze”.
– Poczekajmy na wniosek – mówi wiceszef Klubu PO, Grzegorz Dolniak. – Ale jeśli będą podstawy i prokuratura przedstawi twarde dowody, to oczywiście immunitet uchylimy.
Sam Ziobro zrzekać się immunitetu raczej nie zamierza. Jak zapowiada w rozmowie z “Rz”, w sobotę wystąpi na konferencji. – To jest przypadek “dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie – komentuje.
Uważa, że miał prawo udostępnić akta Kaczyńskiemu jako członkowi BBN. – Jeśli informacje o planach prokuratury się potwierdzą, to będzie to dowód na upolitycznienie prokuratury i totalna kompromitacja PO, która jednego z liderów opozycji straszy więzieniem – mówi Ziobro.
Niedługo przed tym, gdy pojawiła się informacja o planowanych zarzutach wobec Ziobry, były minister sprawiedliwości zapowiedział złożenie wniosku o wotum nieufności wobec obecnego szefa resortu Zbigniewa Ćwiąkalskiego. W rozmowie z “Rz” Ziobro przekonywał, że najważniejszy powód to “bezprecedensowe upolitycznienie prokuratury i organów ścigania, które przejawia się w prowadzeniu śledztw wymierzonych w PiS”. Wymienił także właśnie śledztwo w sprawie czytania akt dotyczących mafii paliwowej.
Poseł PO Sebastian Karpiniuk uważa, że zachowanie Ziobry to swoista ucieczka do przodu. – Chciał odwrócić uwagę od wiszących nad nim zarzutów – ocenia.
Ziobro kategorycznie zaprzecza. – Decyzja w sprawie wniosku zapadła w związku z przeszukaniem dziennikarzy (w głośnej akcji ABW w domu jednego z członków komisji weryfikacyjnej – red.). W piątek została tylko upubliczniona – tłumaczy.
We wniosku PiS Ćwiąkalski ma zostać także skrytykowany m.in. za “skręcanie postępowań, w których zagrożone są interesy biznesmenów związanych z PO, łagodzenie polityki karnej, likwidację sądów 24-godzinnych i zatrzymanie reformy wymiaru sprawiedliwości”.
Arkadiusz Mularczyk dodaje, że jego partia uwzględni też efekty prac komisji śledczej. – Widać, że Ćwiąkalski naciska na przedłużanie postępowania dyscyplinarnego wobec Elżbiety Janickiej, byłej szefowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Komisja w piątek przesłuchiwała kolejnych świadków w sprawie zatrzymania byłego ministra sportu Tomasza Lipca.
Jak wynika z nieoficjalnych informacji “Rz”, wiceszef CBA Ernest Bejda miał potwierdzić, że Janicka dzwoniła do niego w sprawie zatrzymania Lipca.
Ich rozmowę opisywał w notatce prokurator Cezary Przasnek, zastępca Janickiej, który zarzucał jej blokowanie zatrzymania Lipca przed wyborami do parlamentu. Jak relacjonował, jego przełożona miała dzwonić do “kogoś z CBA” z pytaniem, “czy mój minister o tym wie?”.Z naszych ustaleń wynika, że Bejda zeznał, iż nie pamięta takiego pytania Janickiej.