- Traktuję poważnie sprawę, że w środku stolicy fundacja, która dysponuje gruntem, która aplikuje o kredyt, o pożyczkę wskutek decyzji tylko i wyłącznie politycznych nie może postawić biurowca, gdzie kilkaset metrów od tej działki takie biurowce stają - mówił w TVP Info Joachim Brudziński.
Zdaniem szefa MSWiA decyzja ta wynikała z faktu, że we władzach fundacji zasiadają osoby, z którymi nie zgadza się Platforma Obywatelska.
Czytaj także:
Zandberg: Kaczyński po godzinach robi w nieruchomościach
Mazurek: Tekst jest niewypałem. Kolejna odsłona wojny
Jaki wizerunek bardziej szkodzi Kaczyńskiemu
- Afera byłaby wtedy, gdyby z tych nagrań wynikało, że Jarosław Kaczyński jest gotowy - bez odpowiednich dokumentów prawnych, rachunków, specyfikacji, co zostało wykonane - na szkodę tejże fundacji, którą reprezentuje jako członek rady fundatorów, wyłożyć te pieniądze i zapłacić - ocenił polityk PiS.
- Nawet gdyby redaktorzy "Gazety Wyborczej" i politycy PO zjedli 1000 kotletów, i wezwali na pomoc tysiąc atletów, to nie poradzą - kontynuował.
- Od 30 lat to środowisko próbuje uczynić z Jarosława Kaczyńskiego niedojdę, nieporadnego człowieka, nieposiadającego konta, prawa jazdy, który w życiu dorobił się tylko dwóch kotów - stwierdził Brudziński.