- Polska jest traktowana przez polityków jak bankomat. Żadna partia tego przez 30 lat naszej niepodległości tego nie zmieniła - mówił na dzisiejszej konwencji w Warszawie Robert Biedroń.
– Chcę być i będę premierem. Ale żeby być premierem, muszę opowiedzieć tę narrację Polkom i Polakom. Na jesieni. Po to idę do parlamentu. Wiosna będzie nasza i jesień będzie nasza - komentował później w TVN24.
- Będziemy tą dawką energii, która skłoni wszystkie inne siły demokratyczne, by zainteresowały się wreszcie koniecznymi sprawami - pełnią praw kobiet, świeckim państwem, zrównoważonym rozwojem i wiele więcej - zapowiedział.
Czytaj także: Ludzie Biedronia. Kto tworzy partię Wiosna
Biedroń odniósł się również do utworzonej w piątek Koalicji Europejskiej. Lider PO Grzegorz Schetyna wezwał "do wystawienia jednej szerokiej listy, której celem byłaby odbudowa mocnej pozycji Polski w UE".
Oprócz Grzegorza Schetyny podpisało ją dziewięciu sygnatariuszy, byłych premierów i ministrów spraw zagranicznych: Leszek Miller, Jerzy Buzek, Marek Belka, Włodzimierz Cimoszewicz, Ewa Kopacz, Radosław Sikorski, Kazimierz Marcinkiewicz, Hanna Suchocka i Adam Daniel Rotfeld.
Czytaj także: Politycy komentują konwencję Biedronia. "To cywilizacja śmierci"
– To nie jest Koalicja Europejska. To koalicja Platformy. Nie nazywajmy tego w ten sposób. To ludzie, którzy chcą rozmawiać o stołkach. Marzę o tym, żebyśmy przeszli odrobinę dalej i zaczęli rozmawiać o tym, na co poświęciliśmy dzisiaj, w tym programie dużo uwagi - skomentował Biedroń.
- Nie chciałbym teraz skupiać się na rozdaniach i politycznych koalicjach, tylko na realnych problemach Polek i Polaków - zapowiedział.
Czytaj także: Co obiecuje Robert Biedroń? Zobacz postulaty
– Mam wrażenie i wyczuwam pewien fałsz w tym wszystkim. Stanęło kilku facetów z różnych opcji. Premier Marcinkiewicz z PiS-u, premier Kopacz z Platformy i moi koledzy z SLD, a wcześniej z PZPR. Ile tam jest autentyczności? Do jakiej oni frakcji pójdą, jak będą w PE? - pytał.