Polityk zorganizował konferencję prasową, na której wspominał o czekającym go spotkaniu. [wyimek][b][link=http://www.rp.pl/artykul/107684,534163-I-tak-mnie-wyrzuca-z-Platformy.html]Przeczytaj ostatnią rozmowę "Rz" z Januszem Palikotem[/link] [/b][/wyimek]
- Pan Palikot przyszedł na nie z reprezentującym go adwokatem. Funkcjonariusze poinformowali go o wniosku i wręczyli mu upoważnienie do przeprowadzenia kontroli jego majątku - stwierdził rzecznik CBA Jacek Dobrzyński.
Polityk na konferencji prasowej, którą zorganizował przed spotkaniem, przyznał, że nie wie, w jakiej sprawie został wezwany. Dodał jednak, że pójdzie i "dowie się co knują".
Wczoraj na swoim blogu sugerował, że zainteresowanie CBA może mieć związek z partyjnymi rozgrywkami w regionie. Dziś mówił o swoich przypuszczeniach, że sprawa może mieć związek z organizowanym przez niego 2 października kongresem Ruchu Poparcia Palikota. - Jedyne co mi przychodzi do głowy, to to, że kongres musi kosztować. Ktoś na ten kongres wpłaci pieniądze i trzeba sprawdzić, czy miał pokwitowanie w oświadczeniach majątkowych pieniędzy, które się wiążą z kosztem tego kongresu - powiedział Palikot.
Dopytywany czy zamierza założyć partię powiedział, że jest "temu bliższy niż kiedykolwiek". Zadeklarował jednak, że będzie próbował zmieniać Platformę i do końca roku "sam z siebie" nie wykona "żadnego działania, które mogłoby spowodować jakąś konfuzję".
- Zgodnie z przepisami prawnymi CBA może przeprowadzać takie kontrole. W Polsce do składania oświadczeń majątkowych zobowiązanych jest ok. 300 tys. osób. Każda z nich może się liczyć z tym, że jej majątek, na wniosek urzędu skarbowego, będzie sprawdzony przez funkcjonariuszy biura - podkreślił Dobrzyński.
W przypadku Palikota kontrola ma objąć oświadczenia z lat 2005-2010. Jak wyjaśnił rzecznik biura, zgodnie z prawem CBA ma na jej przeprowadzenie 3 miesiące, ale można ją przedłużyć do 9 miesięcy.
Po wyjściu ze spotkania z funkcjonariuszami CBA Palikot powiedział dziennikarzom, że powiadomiono go, iż biuro rozpoczęło kontrolę deklaracji majątkowych składanych przez niego w Sejmie. Dodał, że zdziwiły go dwie rzeczy: "że w ogóle mi tego nie powiedziano we wcześniejszych próbach (kontaktu) i że w ogóle robi to CBA, bo do tej pory zwyczajowo jednak było tak, że kontrolą prawdziwości oświadczeń majątkowych posłów zajmuje się urząd skarbowy, izba skarbowa czy urząd kontroli skarbowej".