Dziś od godziny 8 rano protestujący rolnicy z AgroUnii sparaliżowali centrum Warszawy. Protest zaczął się na pl. Zawiszy, potem przeniósł się na rondo Dmowskiego, następnie rolnicy przeszli pod Sejm. 

Domagają się między innymi, by duże sklepy oferowały co najmniej 51 produktów pochodzenia polskiego oraz żeby na żywności znajdowała się informacja, z jakiego kraju pochodzi.

Szef resortu rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, komentując dzisiejsze protesty, stwierdził, że gdyby ich uczestnicy reprezentowali poglądy rolników, Byłoby się czym martwić".

Ardanowski przypomniał, że trwają rozmowy resortu z Porozumieniem Rolniczym, podczas których ponad 100 ekspertów z różnych organizacji rolniczych pracuje nad rozwiązaniem problemów.

Minister rolnictwa jest zdania, że organizacje rolnicze, których przedstawiciele protestowali dziś w Warszawie, nie chcą w tych negocjacjach uczestniczyć, nie chcą się dzielić swoją wiedzą, bo "nie mają jej ich przedstawiciele".

- Oni uważają, że wszyscy mają z nimi rozmawiać na kolanach. Już nie chcą rozmawiać z ministrem rolnictwa - mówił Ardanowski. Dodał, że odbył już kilka rozmów z przedstawicielami protestujących. - Muszę stwierdzić wielka pustkę intelektualną.

Zdaniem ministra rolnictwa- który zapewnił, że jest człowiekiem "Solidarności" i walczył o wolność słowa nawet na ulicy -  takie protesty jak dzisiejszy w Warszawie, "nie przekonają miejskiego społeczeństwa do chłopskich racji".

Lider AgroUnii: Hańba

"Hańbą" nazwał lider AgroUnii Michał Kołodziejczak słowa Ardanowskiego.

Ocenił, że gdyby rolnicy dostali pieniądze za wybite z powodu ASF świnie, bez problemu zwróciliby koszty szkód, które zostały wyrządzone Warszawie. Do tych szkód jednak - mówił Kołodziejczak, nikt się do tych szkód nie poczuwa. - Walczymy o dużo większą sprawę - przekonywał lider rolników.

Dziś rolnicy chcieli zostawić w ministerstwie pismo dla szefa resortu. Nie zostali jednak wpuszczeni.

W marcu podczas protestu na pl. Zawiszy w Warszawie rolnicy rozrzucili świńskie tusze i jabłka. Palili również opony i bele siana. Kilku z uczestniczących w proteście rolników zostało rozpoznanych.

Liderowi AgroUnii Michałowi Kołodziejczakowi grozi do 5 lat więzienia.