W marcu Narodowy Fundusz Zdrowia otrzymał dotację z Ministerstwa Zdrowia w wysokości 4 mld zł, co pozwoliło przeznaczyć ok. 1,7 mld zł na pokrycie zaległych nadwykonań w świadczeniach nielimitowanych. Do zapłaty pozostało ok. 30 mln zł. Problemem są jednak nadwykonania limitowane. – Jeśli chodzi o świadczenia limitowane, to tutaj nie mogę nic zadeklarować – przekazał wiceprezes NFZ Marek Augustyn podczas wspólnego posiedzenia zespołów parlamentarnych ds. Polski powiatowo-gminnej i szpitali samorządowych. – W obiegu jest mowa o stawce degresywnej i ona wynosi 60 proc., ale rzeczywiście będziemy mogli to zapłacić, jak będziemy mieć pieniądze w kasie – dodał wiceprezes NFZ. 

Przypomnijmy, że nadwykonania w świadczeniach limitowanych za 2025 r. wyniosły 2,61 mld zł, a Fundusz zapowiedział, że wypłaci za nie od 30 do 100 proc. wartości. Obecnie w szpitalach samorządowych niesfinansowane świadczenia limitowane wynoszą 1,626 mld zł. Największe obciążenie dotyczy szpitali wojewódzkich – 995,35 mln zł w cenach umownych, z czego 651,28 mln zł po uwzględnieniu stawki degresywnej. W szpitalach powiatowych jest to odpowiednio 501,14 mln zł i 244,12 z zastosowaniem degresji mln zł, a w miejskich 130,35 mln zł i 80,67 mln zł. Oznacza to, że nawet przy częściowym rozliczeniu znaczna część kosztów pozostaje po stronie placówek.

Czytaj więcej

Minister finansów nie podpisał planu NFZ na 2026 r. Co to oznacza dla pacjentów?

Największa luka ukryta w świadczeniach limitowanych

Jeszcze większą skalę problemu pokazują dane przedstawione przez Joannę Trzaskę ze Związku Województw Rzeczpospolitej Polskiej. W trzech pierwszych kwartałach 2025 r. nadwykonania w jednostkach podległych samorządom województw wyniosły 3,62 mld zł, czyli 10,43 proc. wartości kontraktów. Z tego 1,25 mld zł stanowiły świadczenia nielimitowane, a 2,26 mld zł limitowane.

Szczególnie dynamicznie rosną nadwykonania w onkologii i programach lekowych, gdzie osiągnęły poziom 1,13 mld zł, co odpowiada 23,68 proc. wartości umów. Największą część tych kosztów stanowią wydatki na leki, które muszą być ponoszone niezależnie od tempa rozliczeń z NFZ. Prognozy na koniec roku wskazują już na poziom 4,83 mld zł nadwykonań.

Samorządy zwracają uwagę, że opóźnienia w aneksowaniu umów i płatnościach powodują realne napięcia finansowe. W praktyce oznacza to zamrażanie środków własnych w świadczeniach, które zostały wykonane, ale nieopłacone, co bezpośrednio przekłada się na płynność finansową i poziom zadłużenia placówek.

Czytaj więcej

Szpital w Skarżysku-Kamiennej ogranicza leczenie chorych na SM

Szpitale powiatowe toną w kosztach i odsetkach

Najtrudniejsza sytuacja dotyczy szpitali powiatowych. Jak wynika z danych przedstawionych przez Mateusza Jabłońskiego ze Związku Szpitali Powiatowych, aż 94 proc. ich przychodów pochodzi z NFZ, co oznacza niemal całkowite uzależnienie od jednego źródła finansowania. – Brak dywersyfikacji źródeł finansowania czyni placówki podatnymi na decyzję płatnika publicznego oraz zmiany w taryfikacji świadczeń – podkreślił.

Koszty operacyjne tych placówek w 2025 r. przekroczyły 30,8 mld zł. Wśród nich największą pozycję stanowiły wynagrodzenia – blisko 49 proc. Usługi obce wyniosły 30,5 proc., przy czym ponad jedna czwarta wszystkich kosztów to usługi medyczne kontraktowe. To pokazuje skalę presji kosztowej, szczególnie w obszarze zatrudnienia, która bezpośrednio przekłada się na wyniki finansowe placówek. Jednocześnie działalność ta generuje trwałe straty.

Łączna strata szpitali powiatowych netto w 2025 r. wyniosła 1,26 mld zł, a po wyłączeniu jednostek z dodatnim wynikiem wzrosła do około 1,45 mld zł. Strata ze sprzedaży przekroczyła 1,86 mld zł i zbliżyła się do 2 mld zł. W praktyce oznacza to, że podstawowa działalność lecznicza jest nierentowna w zdecydowanej większości placówek.

Czytaj więcej

Rząd przeznaczy 1 mld zł na konsolidację szpitali. Długi poza systemem wsparcia

Skala problemu ma charakter systemowy. 91 proc. szpitali działa na minusie, a dodatni wynik osiągnęło jedynie 19 z 207 analizowanych jednostek. Dodatkowo koszty finansowe wyniosły 358,84 mln zł, z czego aż 344 mln zł to odsetki. To siedmiokrotnie więcej niż przychody finansowe, które wyniosły 51,18 mln zł. W efekcie coraz większa część środków przeznaczana jest nie na leczenie, lecz na obsługę zadłużenia.

Problemy widać także w płynności finansowej. Większość placówek nie osiąga bezpiecznych wskaźników, co oznacza trudności w regulowaniu bieżących zobowiązań i konieczność sięgania po finansowanie zewnętrzne.

System dochodzi do ściany

W tle tych danych pozostaje fundamentalne ograniczenie, które również wybrzmiało podczas posiedzenia. – Możemy wydać tylko tyle, ile mamy w kasie – podkreślił Marek Augustyn.

To właśnie ta zasada sprawia, że mimo wykonania świadczeń ich pełne rozliczenie, zwłaszcza w obszarze limitowanym, nie jest gwarantowane. W efekcie system funkcjonuje w stanie trwałego napięcia: z jednej strony ponad 22 mld zł wypłaconych świadczeń nielimitowanych, z drugiej miliardy złotych nadwykonań limitowanych oraz kolejne zobowiązania, które pojawiają się wraz z rosnącymi potrzebami zdrowotnymi.