Prof. Gliński najbliższe tygodnie zamierza poświęcić na spotkania z przedstawicielami wszystkich klubów parlamentarnych. Choć sam zapewniał wczoraj, że w 100 proc. jest przekonany o powodzeniu swojej misji, pierwsze deklaracje przedstawicieli innych partii pokazują, że będzie o to szalenie trudno.
Z prof. Glińskim w ogóle nie zamierza spotykać się Platforma. – Nie ma żadnego powodu, żebyśmy się spotykali, bo jest stabilna większość w parlamencie. Takie rozmowy można prowadzić, kiedy jej nie ma – podkreślała wiceszefowa Klubu Parlamentarnego PO Małgorzata Kidawa-Błońska.
Z koalicyjnego PSL dobiegają niejednoznaczne sygnały. – To bardzo ciekawa postać, naukowiec z dorobkiem – komentował wicepremier Waldemar Pawlak. Ale ludowcy zastrzegają, że żadnego wotum nieufności nie zamierzają popierać.
Kandydat PiS nie może też liczyć na poparcie całej opozycji. Przychylnie, ale ostrożnie wypowiadają się o nim politycy Solidarnej Polski i SLD. – Z dużą życzliwością wysłuchałam wystąpienia pana profesora. Diagnoza sytuacji zgadza się z tym, co my mówiliśmy w naszych wystąpieniach programowych – komentowała posłanka SP Małgorzata Wróbel.
SLD też deklaruje chęć spotkania z kandydatem. Jednak o ewentualnym poparciu mówić nie chce.
Poparcia zdecydowanie odmawia Ruch Palikota. – Gliński to ukryty talib, tu nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z ekspertem – mówił Janusz Palikot i dodawał, że Polsce potrzebny jest rząd autorski, ale z Donaldem Tuskiem na czele.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że niezależnie od ostatecznego wyniku operacja „wotum nieufności" może przynieść partii Jarosława Kaczyńskiego wiele korzyści.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
– Mamy do czynienia z budową nowego wizerunku PiS, który może spowodować, że ta partia będzie trudniejszym niż do tej pory przeciwnikiem dla PO – uważa socjolog prof. Andrzej Rychard. – Debata ekonomiczna pokazała, że PiS jest zdolny do merytorycznej dyskusji, marsz pokazał, że partia jest zdolna do mobilizowania poparcia społecznego, a kandydatura na premiera, że jest zdolny do szukania porozumienia.
Politycy PiS przyznają, że kandydatura prof. Glińskiego ma im pomóc zerwać z wizerunkiem partii antyinteligenckiej.
– Prof. Gliński jest szanowanym naukowcem. Był przewodniczącym Polskiego Towarzystwa Socjologicznego. Naprawdę trudno będzie mu przypiąć łatkę oszołoma – mówi jeden z posłów tej partii.
Dodaje, że teraz przez kilka tygodni w mediach będzie trwał „festiwal profesora", a to „z pewnością pomoże przełamać różne stereotypy na temat partii".
Jednak część ekspertów traktuje kandydaturę Glińskiego jako niewypał. – Zgodnie z zapowiedziami polityków PiS miało to być wielkie nazwisko, które wstrząśnie polską polityką. A pan prof. Gliński, przy całym szacunku, takiego nie posiada. Wygląda to raczej na strzał w stopę niż wielki piarowski sukces – komentuje politolog dr Wojciech Jabłoński.
Nasi rozmówcy z PiS widzą to inaczej. – Takie osoby jak prof. Zyta Gilowska czy Krzysztof Rybiński są bardzo wyraziste. Nam zależało na znalezieniu bardziej umiarkowanego kandydata – tłumaczy jeden z posłów tej partii.