Lewicowy polityk, stojąc u boku artysty Kamila Sipowicza, znanego ze starań o zmianę prawa dotyczącego posiadania marihuany, zapewniał, że nowe stowarzyszenie ma tworzyć przestrzeń obywatelską dla ludzi, którzy chcą żyć normalnie i robić to, co uważają za słuszne, nie szkodząc przy tym innym obywatelom.
– Nasza inicjatywa ma mieć charakter obywatelski, a nie polityczny – podkreślał Kalisz. – Nie będziemy budować takich struktur, jakie mają partie, bo wtedy liczy się tylko interes aparatu, którego u nas po prostu nie będzie.
Dodał zarazem, że jego stowarzyszenie będzie jednym z filarów koalicji Europa Plus, obok stowarzyszenia Marka Siwca o tej samej nazwie, Ruchu Palikota i innych podmiotów, które zechcą do tej inicjatywy dołączyć, na przykład dla SLD.
Były poseł SLD twierdzi jednak, że na razie nie ma planów kandydowania do Parlamentu Europejskiego. – Nikt z nas nie chce się załapać do europarlamentu – zapewniał. – Aleksander Kwaśniewski będzie budował listę wyborczą i może zaprosić na nią osoby z naszego stowarzyszenia lub nie. My i tak będziemy popierali tę inicjatywę w interesie obywateli.
Nazwa Dom Wszystkich Polska nawiązuje do hasła kampanii prezydenckiej Aleksandra Kwaśniewskiego z 2000 r. Kalisz nie krył, że to właśnie były prezydent jest dla niego największym autorytetem na lewicy. I to jemu Kalisz oddaje pełną władzę nad listą na eurowybory.
Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, jest bezlitosny w ocenie inicjatywy Kalisza. – Brak profesjonalizmu, brak logiki i spójności programowej, tylko poczucia humoru nie brakowało. Słowem, wielka improwizacja Ryszarda Kalisza – mówi Chwedoruk. – Gdy słyszę o tym, że nowe stowarzyszenie będzie działało na rzecz wolności gospodarczej i zarazem na rzecz mniejszości seksualnych, to odnoszę wrażenie, że Kalisz postanowił zastąpić Donalda Tuska i zostać wodzem lemingów. Pytanie, czy młodzi, wykształceni, dobrze zarabiają ludzie zaakceptują takiego lidera i czy uznają, że związki partnerskie i depenalizacja marihuany to są ich największe problemy.
Politolog dodaje, że w powołaniu stowarzyszenia chodzi o to, żeby było więcej podmiotów, które się zjednoczą pod skrzydłami Aleksandra Kwaśniewskiego.
Łukasz Gibała z Ruchu Palikota skomentował uszczypliwie, że Kalisz wyraźnie sądzi, iż mając własne stowarzyszenia, więcej wytarguje dla siebie w koalicji Europa Plus.
Z kolei Leszek Miller postanowił zbagatelizować inicjatywę byłego posła SLD. – Jej doniosłość polega na tym, że do 80 tys. stowarzyszeń dojdzie jeszcze jedno – komentował uszczypliwie szef Sojuszu. I jeszcze raz zapewnił, że jego partia do Europy Plus się nie wybiera.
Mimo chłodnych stosunków na lewicy doszło do chwilowego zawieszenia broni. Sojusz z okazji 1 maja organizuje razem z OPZZ pochód w obronie ludzi pracy, a później piknik rodzinny w parku przy ul. Rozbrat w Warszawie, a więc nieopodal historycznej siedziby SLD.
Ruch Palikota nie zaplanował żadnych konkurencyjnej imprez na ten dzień. – Nie chcemy wchodzić Sojuszowi w paradę – powiedział „Rz” wiceprzewodniczący Ruchu Artur Dębski.
RP uczci 3 Maja debatą konstytucyjną, w której weźmie udział m.in. pierwsza rzecznik praw obywatelskich Ewa Łętowska. Ruch Palikota uważa, że nadszedł czas na rewizję konstytucji i przemyślenie np. idei powoływania wiceprezydenta, który zastępowałby głowę państwa (dziś czyni to marszałek Sejmu), likwidację Senatu lub ruchomą liczbę posłów zależną od frekwencji wyborczej.