Reklama
Rozwiń
Reklama

Ludowcy upokorzeni

Politycy Stronnictwa są wściekli na Tuska za zachowanie podczas rekonstrukcji rządu. A jeszcze bardziej na swego lidera, że pozwala się lekceważyć.

Publikacja: 22.11.2013 00:54

Janusz Piechociński

Janusz Piechociński

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

PSL nie jest równorzędnym partnerem w rządzie, tylko uzupełnieniem w Sejmie brakujących Platformie głosów – takie wrażenie odnieśli ludowcy po środowej konferencji dotyczącej rekonstrukcji rządu, na którą nie zaproszono wicepremiera Janusza Piechocińskiego.

Ludowcy pozornie nie przejęli się środowymi wydarzeniami. Umiarkowanie chwalą nominacje Tuska, ale zarazem umniejszają ich znaczenie. – Dla mnie ta zmiana ministrów jest zmianą wydarzeniem trzeciorzędnym – mówi „Rz" Eugeniusz Kłopotek. – Osobiście czekam na to, co nasza koalicja ustali w sprawach programowych. Czy chcemy jeszcze powalczyć, czy tylko trwać, bo ja bym chciał powalczyć.

Kłopotek dodaje, że liczy na spotkanie koalicyjne jeszcze przed głosowaniem nad budżetem. Pytany, czy wytypowanie Elżbiety Bieńkowskiej na pierwszego wicepremiera i superministra nie umniejsza roli ich lidera w rządzie: – Ja tego tak nie oceniam. Wicepremier Bieńkowska to osoba dobrze odbierana, z pozytywnym wizerunkiem, i trzymam za nią kciuki, bo chciałbym wreszcie jeździć po porządnych drogach.

Ludowcy uważają, że za Waldemara Pawlaka takie traktowanie byłoby niemożliwe

Jednak wczoraj na posiedzeniu klubu odbyła się „męska rozmowa" w sprawie rekonstrukcji rządu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że postępowanie Tuska rozjuszyło ludowców. Ale jeszcze bardziej są wściekli na swojego lidera. Wróciła konstatacja, że za prezesury Waldemara Pawlaka takie traktowanie PSL było niemożliwe.

Reklama
Reklama

– Akcje Piechocińskiego w partii jeszcze bardziej spadły, o ile to możliwe – mówi „Rz" jeden z ludowców.

„Gazeta Wyborcza" zastanawiała się wczoraj, czy Tusk swoim postępowaniem przy rekonstrukcji rządu nie gra na odwołanie Piechocińskiego z prezesa partii. Jeżeli taka była intencja premiera, to zupełnie niepotrzebnie upokorzył PSL. Z naszych informacji wynika bowiem, że ludowcy już dawno doszli do wniosku, iż Piechocińskiego trzeba odwołać. Tyle że nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za destabilizację partii przed wyborami do europarlamentu. Na razie górę wzięła opinia, że trzeba poczekać do wyborów europejskich. A gdy partia poniesie w nich porażkę, wówczas odwołanie Piechocińskiego będzie prostą konsekwencją słabego wyniku wyborczego.

– Problem w tym, że nie wiadomo, czy po klęsce w eurowyborach zdołamy się podnieść na tyle, by za pół roku dobrze wypaść w wyborach samorządowych – martwi się nasz rozmówca. – W terenie coraz więcej naszych działaczy samorządowych zastanawia się, czy nie startować pod szyldem lokalnych komitetów. To pozwoliłoby zachować ich stanowiska, ale w wyborach do sejmików możemy wypaść naprawdę słabo.

To nie jest autorski rząd Tuska

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Kaczyński wraca na Nowogrodzką z home office. Czym teraz zajmie się prezes PiS?
Polityka
SAFE dzieli scenę polityczną, co zrobi prezydent? Weto na stole
Polityka
Donald Tusk o głosowaniu ws. SAFE: Maski opadły, to wrogowie niepodległości
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama