Prezydent Warszawy rozmawiała z Moniką Olejnik w audycji „Gość Radia Zet” o przyszłości Ewy Kopacz, której rozliczenia po wyborach domagają się liczni politycy Platformy Obywatelskiej. Hanna Gronkiewicz-Waltz broniła szefowej ustępującego rządu i zapowiedziała, że będzie ją wspierać w walce o fotel przewodniczącej Platformy Obywatelskiej. - Ewa Kopacz musiała, powiedzmy sobie szczerze, wiele rzeczy powymiatać spod dywanu. Wykazała bardzo dużą determinację i ja ją podziwiam. Pamiętam, jak przejmowała [władzę w PO i] na zarządzie krajowym powiedziała: ja wam gwarancji nie dam, że wygram. Dam gwarancję, że będę ciężko pracować i będę się starała – mówiła wiceprzewodnicząca PO. Podkreśliła, że silny mandat Ewie Kopacz daje również to, że pokonała w Warszawie, w pojedynku wyborczym, Jarosława Kaczyńskiego. - Ona jest posłem z największą liczbą głosów - przypominała.

Dziennikarka zapytała, czy „wymiecione” zostały skutki afery podsłuchowej, które zostawił Donald Tusk. – Tak. Myślę że podjęła słuszną decyzję, żeby już ciągle do tego nie wracać. Mam nadzieję, że prokuratura w końcu wykryje te nielegalne podsłuchy, że to była pewna grupa zorganizowana – odpowiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz.

 

Zapowiedziała, że sama nie będzie kandydować i nie rozmawiała z Grzegorzem Schetyną o jego planach. Monika Olejnik zapytała jeszcze o Rafała Trzaskowskiego. - Ma duży potencjał, ale o nim bym powiedziała tak, jak kiedyś Jan Krzysztof Bielecki o Donaldzie Tusku: zostawmy go na trudniejsze czasy – mówiła Gronkiewicz-Waltz.