Najwyższa Izba Kontroli postanowiła zawiadomić prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez czterech najwyższych urzędników państwowych. Jedno z zawiadomień dotyczy premiera Mateusza Morawieckiego i szefa jego kancelarii Michała Dworczyka. Kolejne: Mariusza Kamińskiego, szefa MSWiA, oraz Jacka Sasina, ministra aktywów państwowych.

Chodzi o przygotowanie i organizowanie wyborów na prezydenta RP, wyznaczonych na 10 maja 2020 r., z wykorzystaniem głosowania korespondencyjnego.

Dowiedz się więcej: Szef NIK uderza w rząd. Donos na premiera i trzech ministrów

Władysław Kosiniak-Kamysz pytany w TVN24 o możliwość postawienia premiera Morawieckiego przed Trybunałem Stanu, odpadł, że poparłby taki wniosek.

- Te przesłanki, które pokazuje Najwyższa Izba Kontroli, to się zdarza po raz pierwszy w historii, żeby urzędujący premier miał skierowany do prokuratury wniosek z NIK, o złamanie ustaw, złamanie zasad demokratycznego państwa prawa - mówił prezes PSL. - Moim zdaniem tu nie należy mieć wątpliwości. Ja bym za takim wnioskiem zagłosował - zadeklarował.

Wszyscy urzędnicy, których dotyczy zawiadomienie do prokuratury, mieli zdaniem NIK naruszyć art. 231 § 1 kodeksu karnego. Ten stanowi, że funkcjonariusz publiczny, który przekraczając swe uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.