Szef MSZ uznał, że rozmowy w sprawie zakupu francuskich śmigłowców nie zostały zerwane, a jedynie wygasły, bo minęły wcześniej wyznaczone terminy. Ponadto, jego zdaniem, nie były to rozmowy dyplomatyczne, ale biznesowe.
- W przypadku biznesu, gdy rozmawiamy o 13,5 mld złotych, nie ma możliwości na dyplomację. Tutaj muszą liczyć się prawo i twarde fakty - mówił minister, według którego strona francuska nie wypełniła założeń offsetowych.
Dlatego odwołanie wizyty Francois Hollande'a w Warszawie, któremu miał towarzyszyć m.in. minister obrony, Waszczykowski uznał za faux pas strony francuskiej, "dyplomatyczny zgrzyt".
Szef MSZ zaapelował jednak o zachowanie proporcji w komentowaniu tej sytuacji, gdyż Francuzi mają w Polsce "olbrzymie inwestycje" i w ocenie fiaska rozmów na temat zakupu caracali należy zachować umiar.
- Nie pokłóciliśmy się i nie pokłócimy się z Francuzami o kilkadziesiąt helikopterów- zapewnił Waszczykowski.
Ten polsko-francuski "dyplomatyczny zgrzyt" został skomentowany również przez wiceministra spraw zagranicznych Bartosza Kownackiego, który krytykując działania strony francuskiej (m.in. zmianę statusu polskiej delegacji podczas targów Euronaval 2016) stwierdził, że "są to są ludzie, którzy uczyli się od nas jeść widelcem parę wieków temu". Wywołał tym lawinę krytycznych komentarzy, również w mediach zachodnich, m.in. w BBC, "New York Times czy "The Guardian"