Reklama

Sondaż: PO wciąż traci do Nowoczesnej, PiS na czele

PiS stanął w miejscu, podobnie jak Nowoczesna. Za to Platforma dalej spada. To wyniki środka sezonu politycznego.

Aktualizacja: 24.11.2016 07:54 Publikacja: 23.11.2016 18:29

Sondaż: PO wciąż traci do Nowoczesnej, PiS na czele

Foto: PAP, Tomasz Gzell

Prawo i Sprawiedliwość utrzymuje się na niekwestionowanej pozycji lidera. Ale 30 procent to nie jest spełnienie marzeń, PiS wygrywał rok temu wybory z wynikiem prawie 38-procentowym... Brak jest postępu pozwalającego myśleć o konstytucyjnej większości, tym bardziej że i potencjalny koalicjant, czyli Kukiz'15, zatrzymał się w miejscu na poziomie 9 procent. Rządowi nie pomaga reforma edukacji ani dane o obniżającym się PKB. Może więc nie należy się dziwić, że wicepremier Mateusz Morawiecki zapowiedział przełom w sprawie kwoty wolnej od podatku?

Opozycja też daleka jest od nagrody za inwencję polityczną. Nowoczesna cały czas jest na drugim miejscu, ale utknęła na poziomie 20 procent. Ruch widać tylko w PO, ale jest to ruch w dół o 2,5 punktu procentowego, na poziom 14 punktów. Być może za wcześnie jeszcze na pojawienie się efektów działania przedstawionego w zeszłym tygodniu gabinetu cieni, choć sondaż IBRiS przeprowadził 18 i 19 listopada, już po konwencji PO.

Politolog prof. Ewa Marciniak z UW nazywa sytuację polityczną odzwierciedloną w sondażu „małą stabilizacją". – Ona może być dobra dla partii rządzącej, ale jest zarazem przykra dla opozycji. Ale trzeba pamiętać, że PiS zależy na tym, by słupki poparcia z pomiaru na pomiar rosły, a społeczny odbiór to jest jego lustro – mówi.

Zdaniem politolog opozycja ma się czym martwić, bo wyniki sondażu oznaczają, że jej „sposoby realizowania opozycyjności się nie sprawdzają". – PO dopiero co ogłosiła powstanie gabinetu cieni, może efekty przyjdą później – mówi Ewa Marciniak. – Platforma na pewno czeka na drgnięcie w sondażach, a przynajmniej zrównanie się w rankingach z Nowoczesną. Trzeba też podkreślić, że suma dwóch największych partii opozycyjnych to mniej więcej wynik PiS – mówi.

Reklama
Reklama

Listopadowe wyniki świadczyć mogą o tym, że scena polityczna się równoważy. Obraz sytuacji można jeszcze uzupełnić o mniejsze partie. – Wzrost Razem może wynikać z tego, że lider Adrian Zandberg miał ostatnio okazję odnosić się do kluczowych problemów kraju, proponując nowoczesną lewicowość. Ale 4 punkty to oczywiście jeszcze o wiele za mało, żeby być poważną konkurencją dla dużych partii – uważa Marciniak.

Zmiana w stosunku do wyników z poprzedniego miesiąca dotyczy też SLD. Z poziomu 6 punktów, co daje sejmowe mandaty, Sojusz spadł na poziom 4 punktów i gdyby wybory odbywały się w listopadzie, nie uczestniczyłby w podziale sejmowych foteli.

A dlaczego socjaldemokratyczna lewica, ze znanym szyldem i pieniędzmi z budżetu, nie radzi sobie w sondażach? – SLD pod przewodnictwem Czarzastego nie ma oferty dla potencjalnych wyborców – analizuje prof. Marciniak. – Tu jest potrzebna pokoleniowa zmiana. Bo przecież obecne czasy mogłyby być korzystne dla lewicy.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Kto zostanie nowym szefem Polski 2050? Stawka większa niż kierowanie partią
Polityka
Nie udało się ze Ślązakami, uda z Grekami? Państwo może uznać kolejną mniejszość narodową
Polityka
Czego będzie dotyczyć delikatne spotkanie w cztery oczy Donalda Tuska z Karolem Nawrockim
Polityka
„Rzecz w tym”: Donald Tusk wściekły na własną reformę. Kto wysadził PIP w powietrze?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama