Rząd premiera Narendry Modiego odebrał autonomię Kaszmirowi w sierpniu, ale dodatkowo zapowiedział podział stanu na dwa terytoria federalne, zarządzane bezpośrednio z New Delhi.

W tym samym czasie na terenie jedynego stanu w Indiach, zamieszkanego w większości przez muzułmanów, rozmieszczono tysiące żołnierzy. Rozpoczęto też prewencyjne aresztowania separatystów, aby uniknąć gwałtownych demonstracji.

Rząd wprowadził też ograniczenia w swobodzie poruszania się po stanie, a także zablokował jego mieszkańcom dostęp do internetu. Z części takich nadzwyczajnych środkach władze w New Delhi już się wycofały, ale większość mieszkańców indyjskiej części Kaszmiru wciąż nie ma dostępu do szerokopasmowego i mobilnego internetu.

W aresztach przebywają obecnie setki lokalnych przywódców muzułmańskich i separatystów popierających odłączenie się regionu od Indii.

W czwartek G. C. Murmu, urzędnik z Gudżaratu, zostanie zaprzysiężony jako pierwszy gubernator terytorium Dżammu i Kaszmiru. Z kolei gubernatorem wydzielonego z likwidowanego stanu regionu Ladakh, w którym większość stanowią buddyści, zostanie inny urzędnik - Radha Krishna Mathur.

Po zmianach administracyjnych władze centralne mają skupić środki na rozwoju Ladakh i zamieszkanego w większości przez wyznawców hinduizmu Dżammu, w których separatyści nie są aktywni. - Problem jest z częścią Kaszmiru. Czemu pozostała część stanu ma cierpieć? - pyta wysokiej rangi urzędnik z New Delhi.