Lider PSL podkreślał, że zamiast "koncertu życzeń" potrzebna jest "poważna dyskusja o Polsce". - Powinniśmy postawić diagnozę i podjąć odpowiednie środki leczenia - mówił.

Kosiniak-Kamysz zarzucił Morawieckiemu, że zbudowane przez obecny rząd państwo jest "państwem dobrobytu dla przedsiębiorców za dnia". - A pod odsłoną nocy sięganie do kieszeni. Dziś rano o państwie dobrobytu, o przedsiębiorczości, o docenieniu przedsiębiorców, a w nocy odejście od 30-krotności i likwidacja funduszu solidarności na rzecz osób niepełnosprawnych - punktował.

Lider PSL zarzucał też premierowi, że większość rządząca wszelkie inicjatywy opozycji umieszcza w sejmowej niszczarce, mimo że premier w exposé apelował o współpracę.

Swoją formację Kosiniak-Kamysz określił mianem "politycznej reprezentacji polskich rzemieślników, małych i średnich przedsiębiorców" oraz "ludzi ciężkiej". - Mówimy: ręce precz od polskich przedsiębiorców - podkreślał.

Morawiecki zarzucił też premierowi, że ten w swoim exposé "o rolnictwie mówił 30 sekund". - Zrobiliście syf w rolnictwie - oskarżał PiS.

Kosiniak-Kamysz w pewnym momencie zwrócił się też do Lewicy, której podziękował za podjęcie tematu bezpieczeństwa zdrowotne. - My się możemy różnić, możemy się spierać z lewicą, ale nigdy nie powiem, że jesteście nic nie warci - podkreślił. Było to nawiązanie do wypowiedzi Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która w TVN24 stwierdziła, że jeśli Lewica po przeanalizowaniu projektu PiS w sprawie likwidacji limitu 30-krotności przy płaceniu składek ZUS poprze te propozycję to znaczy, że jej politycy są "nic nie warci".