Reklama
Rozwiń
Reklama

Kolejne reformy Macrona

Prezydent Francji przystępuje do drugiego etapu reform: objęcia świadczeniami wszystkich, którzy są bez pracy. Tym razem to biznes protestuje najbardziej.

Aktualizacja: 13.10.2017 20:26 Publikacja: 12.10.2017 19:19

Kolejne reformy Macrona

Foto: AFP

Wydatki publiczne w Danii (54,8 proc. PKB) są niemal równie gigantyczne co we Francji (56,8 proc. PKB). Ale ich efekt jest już zupełnie odmienny. O ile 5,8 proc. Duńczyków zasila szeregi bezrobotnych, o tyle Francuzów jest proporcjonalnie prawie dwa razy więcej (9,8 proc.).

Wszystko dlatego, że przed laty rząd w Kopenhadze zbudował model społeczny, nazywany dziś „flexicurity", gdzie co prawda łatwo zwolnić pracownika, ale ten może mieć pewność, że państwo nie zostawi go bez pomocy. W ten sposób gospodarka może skutecznie dostosować się do potrzeb rynku, a jednocześnie bieda jest ograniczona do minimum.

Emmanuel Macron postarał się już wprowadzić pierwszy z tych elementów. Ku zadowoleniu wpływowej organizacji przedsiębiorców Medef zreformował kodeks pracy w taki sposób, aby ograniczyć odszkodowania za zwolnienia i pozwolić przedsiębiorcom we własnym zakresie określać czas i warunki pracy.

Wczoraj rozmowy o drugiej części reform prezydent rozpoczął z przywódcami najważniejszych central związkowych. Mają one polegać przede wszystkim na objęciu świadczeniami dla bezrobotnych także tych, którzy pracują na własny rachunek, oraz takich pracowników, którzy z własnej inicjatywy odeszli z firmy. Jednocześnie zostałby utworzony ogólnonarodowy system szkoleń zawodowych, do których prawo miałby każdy bezrobotny.

Prezydent zapewnia, że reforma, która ma wejść w życie wiosną przyszłego roku, nie spowoduje wzrostu kosztów dla budżetu państwa. Ale prestiżowy paryski Instytut Montaigne w to nie wierzy. Jego zdaniem koszt objęcia świadczeniami nowej kategorii osób wyniesie aż 4,8 mld euro rocznie. To dużo, bo w ub.r. deficyt Unedic, organu odpowiedzialnego za zbieranie składek pracowniczych dla osób bez pracy i wypłacania świadczeń, wyniósł już 4,2 mld euro, zaś łączny dług osiągnął 30 mld euro.

Reklama
Reklama

Związkowcy obawiają się więc podstępu. Ich zdaniem, aby powstrzymać rosnące koszty, Macron albo przesunie wiek, od którego należą się świadczenia przedemerytalne, albo w ogóle obniży wysokość emerytur. Jeszcze większe obawy ma Medef. Zdaniem organizacji reforma może doprowadzić do podwyższenia składek na bezrobotnych, jakie płacą przedsiębiorcy (dziś to 4,05 proc. pensji), i jeszcze bardziej podnieść koszty pracy. To z tego ostatniego powodu tak wiele firm przenosi produkcję z Francji m.in. do Polski.

Macron proponuje, aby zmienić cały system finansowania Unedic. Miałyby go zasilać już nie tylko składki pracowników i przedsiębiorców, ale także dodatkowe dochody podatkowe. Pole manewru Pałacu Elizejskiego jest niewielkie: dług kraju (2,2 bln euro) zbliża się do 100 proc. PKB, zaś Francja jest jednym z ostatnich państw Unii, które nie zdołało obniżyć deficytu budżetowego poniżej 3 proc. PKB, jak tego domaga się Unia.

Do tej pory Macron potrafił jednak niezwykle skutecznie przełamywać opór przeciw reformom. Zmianę kodeksu pracy do końca blokowała tylko związana z komunistami centrala CGT. We wtorek na ulice francuskich miast wyszło natomiast tylko 400 tys. spośród 5,8 mln urzędników, którym prezydent m.in. zamroził pensje i zmienił system wynagrodzeń tak, aby był bardziej zależny od zasług niż od wysługi lat.

Polityka
Marek Kutarba: Czy Niemcy będą bronić przesmyku suwalskiego przed Rosją?
Polityka
Thomas Rose: Nie będziemy tolerowali skandalicznych obelg wobec naszego prezydenta
Polityka
Krytyczny głos z USA. Viktor Orbán nazwany „marionetką Putina”
Polityka
Donald Trump oburzony po występie na Super Bowl. To „policzek dla Ameryki”
Polityka
Donald Trump publikuje zdjęcie z mapą, na której Kanada jest częścią USA
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama