Dziś w internecie handlować może praktycznie każdy. Nie wszyscy mają jednak świadomość, że obrót w sieci czujnie śledzi skarbówka i tylko czeka na potknięcie sprzedawców. Na szczęście nie zawsze wygrywa. Potwierdza to wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Gliwicach, który może być przełomem nie tylko dla handlujących w sieci, ale dla wszystkich podatników, którzy się zagapili i nie dopełnili formalności.
Czy handlujący w sieci straci prawo do odliczenia VAT przez brak rejestracji?
Sprawa dotyczyła kobiety, która zajmowała się sprzedażą ubrań na platformie Allegro i portalu Facebook. Choć robiła to na firmę, nie zarejestrowała się na VAT i nie rozliczała go, bo korzystała ze zwolnienia podmiotowego z art. 113 ustawy o VAT. Jej problemy zaczęły się w 2023 r., gdy jej działalność na celownik wziął fiskus i wykrył, że już w połowie września 2020 r. przekroczyła limit sprzedaży, uprawniający do korzystania z preferencji. Co oznaczało, że od tej daty powinna rozliczać się także z VAT. Nieświadoma tego podatniczka nie dokonała rejestracji, nie składała rozliczeń VAT ani nie prowadziła rejestrów sprzedaży i zakupu. Do tego pomimo tego, że na jej konto wpływały pieniądze ze sprzedaży w internecie, nie rejestrowała jej na kasie fiskalnej. Fiskus nie zasypywał gruszek w popiele. Stwierdził, że kobieta nie opodatkowując VAT transakcji sprzedaży za okres od stycznia do grudnia 2022 r. zaniżyła dostawę towarów na terytorium kraju, opodatkowaną stawką 23 proc. łącznie o ponad 300 tys. zł netto, a samego podatku o 70 tys. zł. Jednocześnie urzędnicy odmówili jej prawa do odliczenia VAT z faktur zakupowych. Grzmieli, że nie będąc zarejestrowanym podatnikiem VAT nie była przecież uprawniona do skorzystania z prawa do obniżenia podatku należnego o naliczony.
Czytaj więcej:
Każdy, kto sprzedaje towary przez internet, powinien pamiętać o tym, że taka działalność może spowodować konieczność zapłaty podatku.
Pro
Kobieta broniła się, że odzież kupowała bardzo tanio, a potem wystawiała ją na sprzedaż na e-platformach. Taka działalność była dla niej korzystna przez okres, w którym mogła korzystać z niskiego ZUS. Prowadzenie działalności zakończyła z końcem 2022 r., w czym pomogła jej synowa. Zaznaczyła, że spora część obrotu z 2022 r. dotyczyła firmy jej synowej, która korzystała z użyczonego jej, wypromowanego już konta teściowej. Niewzruszony fiskus stwierdził, że jego ustalenia potwierdzają dokumenty źródłowe, dane figurujące w systemie STIR, a także informacje pozyskane od przewoźnika oraz z firm oferujących platformy do sprzedaży i płatności internetowych. Jeśli zaś chodzi o użyczenie konta synowej, to było to niezgodne z regulaminem. Co więcej, możliwa była zmiana rachunku bankowego do wpłat przypisanego do konta Allegro. Urzędnicy podkreślali, że podatniczka nie przedłożyła żadnych faktur stwierdzających zakup towarów i usług, a prawa do odliczenia nie miała z powodu zaniedbania obowiązku rejestracji na VAT. Kobieta poszła do sądu i wygrała.
Czy fiskus musi uwzględnić odliczenie VAT choć podatnik nie ma faktur zakupowych?
Gliwicki WSA nie tylko powziął wątpliwość co do prawidłowej oceny dowodów dokonanej w zaskarżonej decyzji. Przede wszystkim nie zgodził się z fiskusem, że przez brak rejestracji do VAT skarżąca bezpowrotnie straciła prawo do odliczenia. Sąd zauważył, że skarżąca stała się podatnikiem z chwilą rozpoczęcia wykonywania działalności gospodarczej. I nie przestała nim być, choć początkowo skorzystała ze zwolnienia. Owszem, straciła je z chwilą przekroczenia wartości sprzedaży. Jednak w ocenie sądu nie wynika z tego, że wyłącznie brak rejestracji do VAT może pozbawiać podatnika prawa do odliczenia, gdy fiskus w drodze władczego rozstrzygnięcia określa mu wysokość zobowiązania podatkowego. WSA zwrócił uwagę, że odliczenie jest realizacją fundamentalnej zasady neutralności VAT. Sprawia, że jest on neutralny dla przedsiębiorców, a jego ekonomiczny ciężar ponosi faktycznie konsument. Odwołując się do orzecznictwa unijnego, sąd podkreślił, że zasada neutralności wymaga, aby prawo do odliczenia zostało przyznane w razie spełnienia podstawowych wymagań, nawet jeśli podatnicy nie spełnili niektórych wymagań formalnych.
Czytaj więcej:
Do zakwestionowania odliczenia podatku nie wystarczy stwierdzenie, że czynność jest nieważna. Fiskus musi jeszcze wykazać, że doszło do nadużycia p...
Pro
Sąd nie kwestionował, że skarżąca nie okazała faktur, z których wynikał podatek naliczony. Niemniej fiskus na podstawie danych z JPK_VAT ustalił nie tylko to, że zostały wydane i wprowadzone do obrotu, ale także to, iż kontrahenci wykazywali dostawy na rzecz skarżącej. Nie zarzucał przy tym ani skarżącej, ani jej kontrahentom, działania w tzw. złej wierze, nadużycia prawa, oszustwa czy działania z nienależytą starannością. W sytuacji więc gdy dokonywane przez podatnika VAT czynności nie stanowią nadużycia prawa czy oszustwa podatkowego, a wynikają np. z błędnej wykładni przepisów, zasada proporcjonalności sprzeciwia się pozbawieniu go prawa do odliczenia podatku naliczonego, mimo braku dopełnienia wymogu formalnego w postaci rejestracji. Ostatecznie WSA uznał, że nieuwzględnienie przez fiskusa na podstawie art. 88 ust. 4 ustawy o VAT w decyzji określającej zobowiązanie, podatku naliczonego z faktur dokumentujących nabycie, podatnikowi, który mimo przekroczenia limitu sprzedaży, nie dokonał rejestracji, narusza zasadę neutralności. Oczywiście o ile w postępowaniu podatkowym ustalił, że do nabycia towarów doszło. Przy czym zdaniem sądu dzieje się tak również wtedy, gdy podatnik nie przedstawił faktur dokumentujących nabycie towarów. Skoro skarżąca jest podatnikiem w rozumieniu art. 15 ustawy o VAT i nie można uznać, że jej czynności miały cechę nadużycia prawa, a wynikały z błędnej wykładni przepisów, to pozbawienie jej prawa do odliczenia uznać należy za sprzeczne również z zasadą proporcjonalności VAT. Wyrok nie jest prawomocny.
Sygnatura akt: I SA/Gl 680/25
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Jerzy Martini, doradca podatkowy, partner w kancelarii Martini i Wspólnicy
To przełomowy i odważny wyrok, który idealistycznie wręcz realizuje zasadę neutralności i proporcjonalności. W sporze o granice formalizmu VAT gliwicki WSA zdecydowanie stanął bowiem po stronie tych fundamentalnych zasad i samych podatników. Wyrok nie pozostawia wątpliwości, że brak rejestracji na VAT po przekroczeniu limitu zwolnienia, nie oznacza braku odliczenia VAT. I to nawet, jeśli podatnik nie ma faktur zakupowych. To bardzo ważne, bo biorąc pod uwagę postęp technologiczny w zakresie rozliczeń VAT – jak JPK, a tym bardziej KSeF – wymogi formalne w tym podatku, które wywodzące się z czasów „epoki papierowej”, np. obowiązek posiadania faktury, kwestia daty jej otrzymania czy formalna rejestracja powinny być ograniczane. Tym bardziej, że obecnie fiskus widzi przecież sam prawie wszystko, nie tylko kto na rzecz kogo wystawił fakturę, ale też na jaką kwotę i za jakie towary czy usługi. Z tego względu rola podatnika w prawidłowym rozliczaniu VAT, z którą związane są powyższe wymogi formalne, ulega drastycznemu ograniczeniu. Inaczej więc niż w przeszłości, gdy podatnik musiał wylegitymować się z otrzymanych faktur w celu rozliczenia podatku – bo administracja podatkowa tych faktur inaczej „nie widziała” – obecnie większa część wymogów formalnych traci sens. I dobrze, że dostrzegają to chociaż sądy.