Miał 50 lat, gdy magazyn „People" uznał go za najseksowniejszego mężczyznę na świecie. Zachowując dystans do tego rankingu, śmiał się: „Skoro tak twierdzą, musi to być prawda". Dziś mówi: – W takich plebiscytach zapadają nieodgadnione werdykty. Zresztą, gdybym miał dziś ten „tytuł" skomentować, to musiałbym raczej mówić o przemijaniu.
Richard Gere, który w ubiegłym roku skończył siedemdziesiątkę, wciąż jest przystojnym facetem. Przede wszystkim jednak to świetny aktor i znakomity człowiek. Nieobojętny na to, co dzieje się wokół.