Reklama

Irracjonalność wszelkiej religii

W tych dniach niemal wszyscy myślą o świętach. Jasełka w szkołach i przedszkolach, Mikołaje krążący po ulicach, szopki, gwiazdki, spotkania opłatkowe parlamentarzystów, ministrów, dziennikarzy, biznesmenów, kartki świąteczne - najnormalniejsza, wydaje się, rzecz pod słońcem.

Naprawdę? Przypatrując się debacie na temat ocen z religii na świadectwie maturalnym, zacząłem mieć co do tego wątpliwości. Bo jak pojmować słowa licznych przecież i wpływowych przeciwników tego pomysłu, twierdzących, że religia jest czymś całkiem irracjonalnym?

Religia, a chrześcijaństwo w szczególności, słyszałem od poważnych skądinąd osób, to kwestia prywatnej, osobistej wiary, uznania arbitralnych dogmatów. Wara od niej rozumowi. Nie da się jej zmierzyć i ocenić. Religii, mówili, nie da się racjonalnie uzasadnić i tym samym nauczyć innych. Chrześcijaństwo w takim ujęciu nie daje żadnej wiedzy: to albo nieszkodliwe dziwactwo, albo mętna ideologia. Coś jak New Age, animizm czy magia.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama