4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 22.05.2015 18:31 Publikacja: 22.05.2015 01:30
Kandydatura Magdaleny Ogórek – PR-owska sztuczka Leszka Millera, która miała zjednać sympatię wyborców. Nieudana
Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek
"Plus Minus": Jest pan jednym z autorów konstytucji, która co jakiś czas bywa mocno krytykowana, szczególnie za wpisany w nią konflikt między ośrodkiem prezydenckim a rządem. Proszę się wytłumaczyć, dlaczego tak jest.
Temat zmiany konstytucji wraca głównie w kampaniach wyborczych, bo niektórzy kandydaci, nie mając nic lepszego do zaproponowania, przekonują wyborców, że to w ustawie zasadniczej tkwi źródło wszelkich problemów. To jest oczywiście nieprawda. Takie, a nie inne, usytuowanie prezydenta było spowodowane pewnymi doświadczeniami politycznymi.
Dodajmy, że wynikającymi z prezydentury Lecha Wałęsy.
Między innymi. Chodziło o ograniczenie możliwości rozpychania się głowy państwa i przejmowania kolejnych kompetencji, co Lech Wałęsa starał się robić. Ale zwracam uwagę, że prezydenta nie pozbawiono w ogóle uprawnień, nie zrobiono z niego wyłącznie reprezentanta narodu. Wynikało to z obawy, że przy niestabilnej scenie politycznej – a taką ona wówczas była i śmiem twierdzić, że jest nadal, skoro w każdej kadencji pojawiają się kolejne partie protestu – do władzy dojdzie jakaś egzotyczna koalicja i zacznie uchwalać ustawy szkodzące demokracji, gospodarce lub Polsce na arenie międzynarodowej. Przypomnę, że pisaliśmy konstytucję przed wejściem Polski do NATO i UE, a więc ryzyko było spore. To dlatego prezydent otrzymał silne uprawnienia negatywne, żeby mógł hamować ewentualne szaleństwa rządzących. I dobrze wiemy, że weto, do którego prezydent ma prawo, oraz możliwość odesłania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego to skuteczna broń.
Czy wiara w to, że jeden człowiek może się okazać rozsądniejszy od koalicji rządzącej popieranej przez kilkuset posłów nie była trochę naiwna?
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W „Limpopo” każdy z graczy zostaje groźnym zielonym gadem…
Dostajemy doświadczenie świata, w którym role ofiar i strażników zmieniają się szybciej niż w kalejdoskopie.
Potrzebujemy nowego podejścia do pracy, które pozwoli nam działać skuteczniej, ale bez wyniszczającego tempa.
Nawet najbardziej szokujące sceny, które mogą wydawać się nieprawdopodobne, mają swoje potwierdzenie w rzeczywis...
„Niektórych rzeczy nie da się odzyskać”, a skoro tak, to najwyższa pora ruszyć do przodu.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas