4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 23.05.2015 22:48 Publikacja: 23.05.2015 01:01
Siergiej Szojgu
Foto: Wikipedia/CC-BY-SA 3.0
Przed kim? I czy wiele osób wie lub pamięta, że słynny Pentagon, czyli departament obrony Stanów Zjednoczonych, nazywał się do 1947 roku Departamentem Wojny?
Szojgu jest bardzo ciekawą postacią z wielu powodów. Po pierwsze, jest często wspominany jako jeden z kilku możliwych następców Putina. Oczywiście w krajach takich, jak dzisiejsza Rosja, XVI-wieczna Turcja znana nam z serialu „Wspaniały wiek" czy Korea Północna, popularny następca jest sprzecznością samą w sobie – jeśli jest popularny, to nie będzie następcą, tylko straci głowę. Nawet w demokracjach czy półdemokracjach (ostatnio w języku politologii stały się popularne „pół-coś tam", które co bardziej uczeni zastępują słowem „hybryda") zbyt popularny polityk zagrażający wiodącej roli przywódcy państwa czy partii też zazwyczaj dobrze nie kończy, choć uchodzi z życiem.
Po drugie, Szojgu ma opinię neutralnego, zdolnego technokraty. Oczywiście w kraju, w którym można w jeden dzień przekonać obywateli, że księżniczka Kate adoptowała sierotę, a nie urodziła księżniczkę, ta opinia nie ma potwierdzenia w faktach, które znamy lub których nie znamy. Szojgu był w każdym razie w latach 1991–2012 ministrem ds. sytuacji nadzwyczajnych. Bardzo ciekawa kariera jak na Rosję. Służył pod 12 premierami i zyskiwał popularność, będąc pokazywany w telewizji jako specjalista a to od powodzi, a to od katastrof samolotowych, a to od dwóch wojen w Czeczenii, a to od terroryzmu.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Prawie 40 lat zmowy milczenia w sprawie wykorzystywania seksualnego małoletniej przez księdza. Różne sygnały świ...
„Źródło czerni” trzyma w napięciu, czasami możemy mieć wrażenie, że fabuła niepotrzebnie się przedłuża, ale na s...
„Cartaventura: Lhasa” to okazja, by poznać losy Alexandry David-Néel.
To Kelly? Czy Clooney? A może tylko naczynie, w którym mieści się idea bożyszcza tłumów?
W opowieści Courcola kryje się refleksja na temat siły rodzinnych związków i prawdziwej przyjaźni.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas