Przez całe życie dziennikarz John Hersey udzielił tylko kilku wywiadów. Chciał, aby opowiadana historia mówiła sama za siebie. Stylistycznie powściągliwy nie uległ pokusie epatowania rozmachem tragedii. Zdał się na relacje i w 1946 r. pojechał do Japonii. Miał 32 lata, gdy dotarł do zdewastowanej Hiroszimy i przeprowadził ponad 50 wywiadów z osobami, które były świadkami wybuchu bomby. Ostatecznie swój przełomowy reportaż oparł na relacjach sześciorga ocalałych i w prosty, bezpośredni sposób opisał, jak rozpadło się ich życie wskutek eksplozji bomby atomowej.