Reklama

Michał Szułdrzyński: Gdy pacjent staje się dawcą. Danych

Atak na MyDr uderza w coś, co w całym procesie cyfryzowania usług publicznych jest absolutnie krytyczne: zaufanie obywateli.
Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski podczas konferencji prasowej w Warszawie, Konfe

Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski podczas konferencji prasowej w Warszawie, Konferencja dot. wycieku danych związanego z jedną z firm obsługujących lekarzy i gabinety lekarskie, która to gromadziła dane pacjentów z całej Polski.

Foto: PAP/Paweł Supernak

Stare porzekadło dotyczące bezpieczeństwa mówi, że każdy system jest tak odporny, jak jego najsłabsze ogniwo. Nawet najdoskonalsze zabezpieczenie może się okazać bezradne, jeśli w jakiejś części – choćby u zewnętrznego dostawcy – znajduje się luka albo podatność na atak. Takie były prawdopodobnie przyczyny największego chyba w historii polskich ataków hakerskich wycieku danych medycznych.

Z tego, co dotychczas wiadomo, żaden z rządowych systemów nie został złamany – bezpieczne miały być systemy obsługujące e-recepty czy konta pacjenta. Wyciek dotknął jednak komercyjnej firmy MyDr, która utrzymywała systemy do obsługi pacjentów w gabinetach lekarskich, przychodniach i szpitalach. Firma specjalizuje się w obsłudze Elektronicznej Dokumentacji Medycznej, umożliwia zarówno prowadzenie zakładów leczniczych, jak i za pomocą aplikacji pacjenta umawianie wizyt czy przedłużanie recept. Hakerzy twierdzą, że wykorzystując lukę w systemie, zdobyli dostęp do danych prawie 19 mln pacjentów.

Pozostało jeszcze 84% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama