Samuel Beckett i jego więzień, który uniknął komory gazowej
Tuż przed 120. rocznicą urodzin autora „Czekając na Godota” drukujemy wspomnienie jedynego polskiego twórcy i tłumacza, który poznał się z noblistą osobiście w 1980 r., spotykał się z nim i obserwował go w pracy m. in. podczas prób projektu „Beckett reżyseruje Becketta"
Samuel Beckett (1906-89) reżyseruje Ricka Clucheya (po prawejj) podczas nagrania „Ostatniej taśmy Krappa” w studiu RIAS w Berlinie Zachodnim. Richard S. Bailey robi notatki, Michael Haerdter słucha. Beckett mówił, że głos powinien być „bez koloru”, ale stanowić kombinację ciemnych i jasnych tonów. Wymagał specyficznych rytmów. Podkreślił: „Krapp poniósł porażkę nie dlatego, że podjął złe decyzje, ale dlatego, że przeszkadzał sobie (...) zakłócał siebie." „Ostatnia taśma Krappa” była wystawiona w Akademii Sztuki w Berlinie Zachodnim we wrześniu 1977 r. przed tournée w RFN.
W beżowym kożuszku trzy czwarte, w wełnianych spodniach z szarej flaneli, najszlachetniejszego sortu i o nieskazitelnie równym kancie, a w szczególnie zimne dni w naciągniętym aż po uszy czarnym berecie – zawsze z przewieszoną przez ramię ciężką teczką w kolorze naturalnej skóry – tak go widziałem codziennie rano w Hammersmith, kiedy stawał w drzwiach teatru Riverside Studios. Autor i reżyser w jednej osobie. To były najchłodniejsze dni zimy 1984 r., ale nawet kiedy słońce skrywało się za chmurami, londyńskie niebo było jasne, przejrzyste. Na termometrze blisko zera. Sto na heliometrze.
Pozostało jeszcze 96% artykułu
Zabookuj najlepsze treści na wakacje!
Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.
Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.