Jestem tak stary, że pamiętam jeszcze istnienie działu „ogłoszenia drobne” w gazetach. Sprzedam, kupię, oddam, zatrudnię. Życie nigdy nie było już tak wielobarwne, intensywne i poruszające (nie miało tyle do zaoferowania i nie stawiało tak wyśrubowanych wymagań) jak na tych kilku kolumnach, drobno usianych feerią okazji, zaproszeń i wezwań do działania. Dlatego chciałbym ten jeden raz oddać przestrzeń felietonu drobnemu ogłoszeniu. Niewielkiemu. A przy okazji też takiemu, na które sam chętnie bym odpowiedział (i niewykluczone, że po ukazaniu się tego anonsu tak zrobię).