Reklama

Festiwal filmowy w Gdyni i nadzieja na dobre polskie kino

Tegoroczny festiwal polskich filmów w Gdyni jest wyjątkowy, bo jubileuszowy, pięćdziesiąty, o czym mówiono podczas jego trwania. To kawał historii, ale i pół wieku naszych losów, gdyż sztuka filmowa, jak żadna inna, zanurzona jest w tym, co dzieje się wokół.

Publikacja: 26.09.2025 10:00

Nagrodzony dwa lata temu Złotymi Lwami „Kos” Pawła Maślony pokazał, jaką wartość może mieć nowoczesn

Nagrodzony dwa lata temu Złotymi Lwami „Kos” Pawła Maślony pokazał, jaką wartość może mieć nowoczesne, mądre i wolne od schematów kino historyczne

Foto: materiały prasowe

Tak jak nad całym krajem, nad festiwalem przetoczyły się rozmaite burze. Mocno odciskały na nim piętno „polskie miesiące”. W latach PRL-u kino przeżywało okresy rozkwitu, gdy zdarzała się chwila politycznej odwilży albo więdło duszone przykręcaniem śruby. Cieszyło się wybuchem wolności 1980 roku, na chwilę zamarło w czasie stanu wojennego. Z trudem przeszło przez okres transformacji i urynkowienia. Od 2005 roku, od momentu uchwalenia nowej ustawy o kinematografii i powstania Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, pisze swoją nową historię. Jak się okazało – też niełatwą..

Pozostało jeszcze 97% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Limpopo”: Krokodyla nakarm mi luby
Plus Minus
„Islander: Wygnanie”: Europa po złej stronie
Plus Minus
„Slow Work. Jak pracować mniej i mądrzej”: W rytmie slow
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa” poleca. Dr hab. Dagmara Woźniakowska: Lubię wyraźne zakończenia
Plus Minus
„The Ballad of Wallis Island”: Wyspa smutków i radości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama