Reklama

Kłopot Sołżenicyna z Żydami

W okresie PRL opozycję trapiły rozmaite podziały, ale nie dawały one o sobie znacząco znać. Kiedy runął komunizm, z twarzy dysydentów spadły maski.
Filip Memches

Filip Memches

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Nie inaczej było w Rosji – z Aleksandrem Sołżenicynem. W czasach sowieckich duża część opinii publicznej tak zwanego wolnego świata upatrywała w nim symbolu niezłomnej postawy wobec totalitarnego systemu. Będąc więźniem gułagów, w swoich uhonorowanych literacką Nagrodą Nobla dziełach pisarz dawał świadectwo prawdzie o represjach, ofiarą których padali mieszkańcy ZSRR.

Ale nastąpił krach komunizmu, o Sołżenicynie zaczęło być głośno jako o wielkoruskim szowiniście. Tak, prozaik marzył o Rosji wiernej prawosławiu, a więc innej niż ta, wizję której rosyjskiemu społeczeństwu podsuwali zachodni postępowi intelektualiści. Czarę goryczy przelała pozytywna ocena wystawiana przez noblistę (przyznajmy, że w naiwności) prezydenturze byłego oficera KGB, Władimira Putina.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama