Reklama

Mariusz Cieślik: Tusk, Duda i Kaczyński w końcu mówią jednym głosem. Niestety błędnie

W polskiej polityce zapanowała niespotykana jednomyślność: nie będziemy wysyłać wojska do Ukrainy, choć może to zaszkodzić naszym strategicznym interesom. Ale nie o interesy tu idzie.
Premier Donald Tusk

Premier Donald Tusk

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Jako pierwszy dogmat ogłosił Donald Tusk, bodaj jeszcze podczas szczytu w Paryżu. Nie bacząc na to, że nasi europejscy sojusznicy zostali ze swoim pomysłem jak Himilsbach z angielskim. A przecież ten sam Tusk jeszcze niedawno ścigał się na proukraińskość z PiS i prezydentem Dudą, który jest mistrzem w tej konkurencji. Oczywiście, natychmiast swój sprzeciw w sprawie wysłania wojsk za naszą wschodnią granicę ogłosił Jarosław Kaczyński. Chyba na wszelki wypadek, skoro rząd takich planów nie ma. Ba, minister obrony z koalicyjnego PSL poszedł jeszcze dalej, stwierdzając, że nie ma szans na przyjęcie Ukrainy do NATO. Co do Konfederacji, ta zawsze była ukraińskosceptyczna, a dziś jest wręcz antyukraińska, więc sprawa jest jasna.

Pozostało jeszcze 83% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama