Plus Minus: Wieści pan kryzys związany z wyborami prezydenckimi, który może się zakończyć scenariuszem rumuńskim, czyli unieważnieniem wyborów. Skąd się biorą te obawy?
Stąd, że jesteśmy w rzeczywistości, w której nie ma już jasnych ścieżek prawnych. W ocenie procedur liczy się wola polityczna. A przy obecnym poziomie polaryzacji nie możemy zakładać, że w razie kryzysu wszystkie strony sporu zachowają się racjonalnie i odpowiedzialnie. Jeszcze dekadę temu moglibyśmy czynić takie założenie. Dziś nadzieja na odpowiedzialne zachowanie klasy politycznej wydaje się być przesadnym optymizmem.