Panuje przekonanie, że jeden wzór w książce popularnonaukowej zmniejsza jej sprzedaż o połowę. Opinii tej nie podziela Sean Carroll, który w tomie „Przestrzeń, czas i ruch” zamieścił ich ze 200 i jeszcze uznał to za walor. Wzór jest skróconym zapisem związku między wielkościami fizycznymi i w fizyce obejść się bez niego niepodobna. Wedle intencji autora czytelnik ma się nauczyć z jego książki rozumienia wzorów, nie zaś rozwiązywania równań. Pomimo tego Carroll przytacza rudymenty rachunku różniczkowo-całkowego – może ktoś zechce je mimochodem opanować?