Jan Rokita w swojej zwyczajowo chłodnej analizie na łamach „Sieci” zauważa, że obejmując władzę w roku 2007, Donald Tusk dysponował zapleczem „rozproszonym, ideologicznie stonowanym i mało skłonnym do ultracyzmu”. Teraz jest inaczej. Rokita wymienia skupione wokół Tuska, zorganizowane, bojowe grupy: „feministki, zielonych fundamentalistów, prawników rewanżystów czy sfanatyzowanych dziennikarzy i intelektualistów”. Grupy te podczas wielomiesięcznej kampanii stały murem za liderem Koalicji Obywatelskiej. Ale teraz wystawią mu rozmaite rachunki, zasypią żądaniami.