4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 04.02.2026 04:31 Publikacja: 13.10.2023 17:00
Fotografia wykonana w sierpniu 1944 roku Na zdjęciu m.in. uczestnicy powstania w Sobiborze. Stoją: pierwszy z prawej – Lejba Felhendler, pierwszy od lewej – Mejer Ziss. Siedzą: drugi od lewej – Josef Herszman, trzecia od lewej – Zelda Metz
Foto: Zdjęcie ze zbiorów United States Holocaust Memorial Museum
Jeden z ocalałych więźniów SS-Sonderkommando Sobibor Tomasz „Toivi” Blatt napisał: „Zdawaliśmy sobie sprawę z czekającego nas losu. Wiedzieliśmy, że byliśmy w obozie zagłady i naszym przeznaczeniem jest śmierć”.
Pomimo tak ciężkiej sytuacji wśród więźniów zaczęły rodzić się pewne formy oporu. By zwiększyć głodowe racje żywnościowe, niektórzy z narażeniem życia wykradali produkty spożywcze, z których w ukryciu przyrządzano dodatkowe posiłki. W miarę możliwości chroniono w pracy chorych i wycieńczonych. Pocieszano się i podtrzymywano na duchu. Wszechobecny terror i zagrożenie dekonspiracją nie zniechęcały niektórych do prowadzenia tajnej działalności w małych grupach. Najczęściej były to osoby wywodzące się z tych samych miejscowości. Aktywni byli przede wszystkim Żydzi pochodzący z Lubelszczyzny: z Chełma, Izbicy, Włodawy i Żółkiewki. Na początku 1943 roku podjęli oni próbę stworzenia większej grupy konspiracyjnej, której trzon stanowili Lejba (Leon) Felhendler, Mojżesz Hackman, Mojżesz Merenstein, Stanisław Szmajzner oraz krawiec Józef i szewc Jakub o nieustalonych nazwiskach. Zbierali oni informacje o obozie i zwyczajach personelu, pozyskiwali do współpracy i przekupywali wybranych strażników, karali donosicieli, rozważali różne plany rozbicia obozu.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W „Limpopo” każdy z graczy zostaje groźnym zielonym gadem…
Dostajemy doświadczenie świata, w którym role ofiar i strażników zmieniają się szybciej niż w kalejdoskopie.
Potrzebujemy nowego podejścia do pracy, które pozwoli nam działać skuteczniej, ale bez wyniszczającego tempa.
Nawet najbardziej szokujące sceny, które mogą wydawać się nieprawdopodobne, mają swoje potwierdzenie w rzeczywis...
„Niektórych rzeczy nie da się odzyskać”, a skoro tak, to najwyższa pora ruszyć do przodu.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas