Reklama

Jody Rosen. Na okrągło. Sekretne życie roweru

Pierwsi cykliści, którzy jazdy uczyli się już jako dorośli, wyklinali rowery za nieokiełznanie godne ogierów.
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
Pojawienie się jednośladów godziło także w interesy tych, których zarobek zależał od koni. Satyryczn

Pojawienie się jednośladów godziło także w interesy tych, których zarobek zależał od koni. Satyryczna rycina z 1819 roku, czyli apogeum welocypedowej gorączki w Anglii, przedstawia kowala i weterynarza, którzy biorą odwet nad tym ostatnim krzykiem mody, niepotrzebującym ani podkuwania, ani leczenia

Foto: Wellcome Library, London. Wellcome Images

Reklama
Reklama
Reklama

P rzez tysiące lat kultury pochodowi cywilizacji towarzyszył akompaniament końskich kopyt. Niczym metronom odmierzały one czas podróży i wybijały jej rytm: patataj, patataj, patataj. Dzwoniły w ciszy wiejskich dróg, tworzyły akustyczne tło miejskiego gwaru na ulicznym bruku. Był to dźwięk przyjemny dla ucha: „O, tętencie koński! Czarowna muzyko/ Przez ziemię wydarta podkutym kopytom” – opiewał go poeta Will H. Ogilvie. Bywał to także dźwięk straszliwy, zapowiedź śmierci, jak w Księdze Jeremiasza: „Wtedy ludzie krzyk podniosą/ i wyć będą wszyscy mieszkańcy ziemi/ na odgłos tętentu kopyt jego koni,/ dudnienia jego rydwanów, terkotu ich kół”. Dźwięk ów, cokolwiek by zwiastował, był wszechobecny i nieubłagany. Podróży drogą lądową nieodmiennie towarzyszył odgłos końskich kopyt.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama