4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 19.01.2026 12:25 Publikacja: 30.12.2022 10:00
Ebit at. Omnimporpor rem is videllendant et essimus dolore comnimporum is est, ut experor
Foto: SEBASTIEN SALOM-GOMIS
Reguły są proste: masz 18 lat, stosownie archaiczny, ale sprawny jacht, odpowiednie doświadczenie żeglarskie (co najmniej 8000 mil żeglugi oceanicznej, 2000 samotnie), przechodzisz obowiązkowy kurs zachowania bezpieczeństwa na morzu, wpłacasz 3000 dolarów kaucji i wypływasz z grupą podobnych oryginałów z portu w Les Sables-d’Olonne we Francji.
Płyniesz na sprzęcie bardzo zbliżonym do tego, jaki był dostępny 54 lata temu, gdy po raz pierwszy ścigano się w wokółziemskich regatach samotników. Masz zatem do dyspozycji łódkę długości 32–36 stóp (9,75–10,97 m) zaprojektowaną przed 1988 rokiem, z pełnowymiarowym kilem, sterem przymocowanym tradycyjnie do krawędzi spływu wody, raczej mocną i solidną niż szybką, bo tylko takie wytrzymają ponad 30 tysięcy mil oceanicznej żeglugi. Nie możesz mieć na pokładzie żadnej nowoczesnej technologii, jaka dziś towarzyszy żeglarzom porywającym się na podobne wyzwania: dokładnych prognoz pogody wysyłanych przez satelity, nawigacji wedle GPS, mnóstwa elektroniki pomagającej w wyborze optymalnej trasy, środków łączności na miarę XXI wieku, odsalarek wody, odwodnionych posiłków, ergonomicznych kajut i paru innych wynalazków znacznie ułatwiających długi i samotny pobyt na oceanie. No i jesteś sam, bez prawa skorzystania z pomocy innych jednostek i możliwości wpłynięcia po drodze do portu.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Prawie 40 lat zmowy milczenia w sprawie wykorzystywania seksualnego małoletniej przez księdza. Różne sygnały świ...
„Źródło czerni” trzyma w napięciu, czasami możemy mieć wrażenie, że fabuła niepotrzebnie się przedłuża, ale na s...
„Cartaventura: Lhasa” to okazja, by poznać losy Alexandry David-Néel.
To Kelly? Czy Clooney? A może tylko naczynie, w którym mieści się idea bożyszcza tłumów?
W opowieści Courcola kryje się refleksja na temat siły rodzinnych związków i prawdziwej przyjaźni.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas