Taką laudację na cześć znanej głównie (by nie powiedzieć: wyłącznie) z ulicznych protestów „Babci Kasi" wygłosił Maciej Stuhr na gali nagrody Warszawianka Roku. Ostatecznie zaszczytny tytuł przypadł sędziwej uczestniczce powstania warszawskiego Wandzie Traczyk-Stawskiej i uniknięto kompromitacji, ale nic straconego. Podobno radni Platformy Obywatelskiej chcą uhonorować wulgarną uczestniczkę antyrządowych protestów Nagrodą m.st. Warszawy, którą dotychczas nagradzano osoby szczególnie dla stolicy zasłużone. Mam nadzieję, że pomysłodawców nie speszy dość negatywny odbiór plotek o ich planach i ostatecznie panią Katarzynę do nagrody zgłoszą, a może nawet jej ją wręczą. Chętnie posłucham o zasługach etatowej hejterki dla miasta, w którym mieszkam wystarczająco długo, żeby mnie przestało zadziwiać, a jednak ciągle potrafi czymś zaskoczyć.

Czytaj więcej

Kataryna: ABW - Agencja Banowania Wybiórczego

Tymczasem Augustyniak (nazywanie tej odrażającej persony niosącym samo ciepło słowem „babcia" nie przechodzi mi przez klawiaturę) swoje procesy liczy już na palcach u nóg – ma ich bodaj 15 – a liczba ta może wzrosnąć do czasu ukazania się tego felietonu, bo kandydatka do zaszczytów właśnie znowu znieważyła zachowujących anielską cierpliwość policjantów. Można sobie oczywiście racjonalizować, że to reżim ją do takiej formy protestu zmusza – w końcu gdy ikoną ulicznych protestów był jeszcze Mateusz Kijowski, „warszawka" nawet uchylanie się od alimentów i lewe faktury umiała mu usprawiedliwić – ale musi istnieć jakaś granica, po przekroczeniu której racjonalnej opozycji wstyd się będzie do niej przyznawać.

Chętnie posłucham o zasługach etatowej hejterki dla miasta, w którym mieszkam wystarczająco długo, żeby mnie przestało zadziwiać, a jednak ciągle potrafi czymś zaskoczyć.

Nie mam cienia sympatii do osób, które wprowadzają w życie publiczne wyłącznie nienawiść i agresję, ale czasami trochę mi pani Katarzyny żal, bo jest już na tym etapie swojej politycznej kariery, że wkrótce zrobi coś, czego nawet opozycja nie będzie umiała elegancko opakować w patos i będzie musiała się od niej odciąć. Tak jak wcześniej od Dominika Tarasa, Mateusza Kijowskiego, Stop Bzdurom i innych doraźnie użytecznych „młotów na PiS". Po krótkiej medialnej sławie starszej pani zostaną tylko wyroki na pamiątkę. I kiedyś może spóźniona refleksja, że ani dla Warszawy, ani dla Polski niczego pożytecznego nie zrobiła.

Czytaj więcej

Kataryna: Ziobro. Stróż jawności