Naczelnik, ale nie ten obecny, tylko Piłsudski, zwykł mawiać, że Polska jest jak obwarzanek, bo najciekawsze są jej rubieże. Turyści tak samo patrzą na Teneryfę. Dookoła wakacje, plaża, ocean, w środku nudny wulkan, który omijamy. Dla nas kluczem jest słowo wulkan, bo wszyscy wiedzą, że na takich glebach powstają genialne wina. Etna, Tokaj, Piemont – wymieniać można bez końca. Nie inaczej jest na Kanarach, gdzie gorący klimat łagodzony jest przez oceaniczne bryzy, a położone na zboczach wulkanów winnice osuszane są przez wiatry.
Wino przywędrowało tu wraz z Hiszpanami w XV wieku i przez lata robiono tam słodkie malwazje, bo słodycz świetnie konserwuje, toteż można było takie wina przewieźć. Kolonialny upadek Hiszpanii spowodował również zmierzch kanaryjskiego winiarstwa. Na wyspach przetrwało jednak wiele rzadkich, miejscowych odmian, po które z entuzjazmem sięgnięto pod koniec XX wieku. I tu uwaga: lokalne wina sprzedawane są niemal wyłącznie na miejscu nie dlatego, że są podłe, ale dlatego, że turystyczna szarańcza potrzebuje mnóstwa wina.
Zabookuj najlepsze treści na wakacje!
Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.
Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.