4 zł tygodniowo przez rok!
Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!
Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.
Kliknij i poznaj szczegóły.
Pomnik ofiar ataku gazowego dokonanego przez Irakijczyków na kurdyjskie miasto Halabdża 16 marca 1988 r. Ofiar śmiertelnych mogło być nawet 7 tys., w tym wiele kobiet i dzieci
16 marca 1988 r. w Halabdży zapowiadał się słonecznie. W powietrzu czuć było zbliżającą się wiosnę, ale tuż po godzinie jedenastej sielską atmosferę przerwały myśliwce – Migi i Mirage irackiej armii, które przez kilka godzin zrzucały na miasto bomby. Kto mógł, chował się w piwnicach parterowych domów.
Wieczorem nad miasto nadleciały śmigłowce. One akurat nie zrzucały śmiercionośnych bomb, tylko kawałki papieru, dzięki którym wojsko mogło określić kierunek wiatru. Lecz kiedy maszyny skryły się za horyzontem, nad Halabdżę nadleciały szturmowe Suchoje. Zasypały miasto dziwnymi bombami, które nie eksplodowały, tylko pękały z suchym trzaskiem jak orzechy. Z wnętrza zaczął wydobywać się różnokolorowy dym – żółty, czarny i biały – który gęstniał tuż przy ziemi. Wciskał się przez szpary w oknach i wślizgiwał do piwnic, w których ukrywali się przerażeni Kurdowie.
Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!
Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.
Kliknij i poznaj szczegóły.