Reklama
Rozwiń
Reklama

Recenzja książki „Maria Panna Nilu”

Być może najciekawsze rzeczy dzieją się dziś na antypodach.
Scholastique Mukasonga, „Maria Panna Nilu”, przeł. Anna Biłos, Czwarta Strona, e-book za 29,90 zł na

Scholastique Mukasonga, „Maria Panna Nilu”, przeł. Anna Biłos, Czwarta Strona, e-book za 29,90 zł na nexto.pl

Foto: Plus Minus

Wprawdzie w głównym nurcie literatury wysokiej królują Elena Ferrante i Karl Ove Knausgaard, ale najważniejsze laury zgarniają autorzy z Jamajki (Marlon James), Nowej Zelandii (Eleanor Catton), Nowej Funlandii (Michael Crummey) czy Tasmanii (Richard Flanagan). Trudno w ogóle wyobrazić sobie mapę współczesnej literatury anglojęzycznej bez autorów z peryferii dawnego imperium.

Nie inaczej jest w przypadku Francji, gdzie za najważniejszych autorów uchodzą m.in. Haitańczyk Lyonel Trouillot, Algierczyk Kamel Daoud, Senegalka Marie N'Daye, Kongijczyk Alain Mabanckou czy debiutująca właśnie na polskim rynku książki Rwandyjka Scholastique Mukasonga. Trzeba jednak powiedzieć, że o ile angielskie dziedzictwo kolonialne wydało wspaniałe literackie owoce, o tyle w przypadku Francuzów jest nieco gorzej. O kryzysie tamtejszej prozy może zresztą świadczyć to, że Mabanckou czy Mukasonga zostali nagrodzeni prestiżową Prix Renaudot za książki ledwie solidne.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama