Niewart oceanu atramentu, który wylali, dyskutując ten temat etycy przez ostatnich tysiąc lat. Ale jest w błędzie. To kwestia zasadnicza. Bardziej nawet, fundamentalna. Bo jeśli złem jest brak dobra, to jego sprawcy są w najgorszym wypadku śpiochami, mało spostrzegawczymi bądź niedostatecznie czujnymi idiotami, ich intencje zaś opisuje brak refleksji lub mała aktywność w kierunku tego, co pozytywne.
Jeśli jednak jest inaczej, wtedy zło ma swą tożsamość i swoje imię, jest zamierzoną intencją. Porządek etyczny burzy z natury; można je nazwać z imienia i nazwiska. Jest szatanem, złem wcielonym, moralnością odwrotną. Mamy więc przed sobą taką oto regułę; sprawcy zła działają z pełną premedytacją, ze świadomością skutków i w najgorszych intencjach. Są po odwrotnej stronie niż ci, co wybierają dobro.