Reklama

Polityka na gazie

Doskonale znam obecnego premiera Ukrainy Arsenija Jaceniuka. Życzyłbym sobie, abyśmy mieli takich polityków w Polsce. Na razie ich nie dostrzegam" – mówił kilka dni temu w RMF FM profesor Leszek Balcerowicz.
Krzysztof Ziemiec

Krzysztof Ziemiec

Foto: Fotorzepa/Rafał Guz

Red

Wypowiedź ta padła w kontekście sytuacji na Ukrainie, ale cytuję ją celowo, bo gdyby nie tempo zmian za naszą wschodnią granicą, sprawa „choroby filipińskiej" kolejnego posła byłaby pewnie wałkowana w mediach jeszcze przez wiele dni.

Myślę, że warto wrócić do wydarzeń na lotnisku we Frankfurcie, bo one sporo mówią o nas samych. I nie dlatego, że to Jaceniuk ma świetne wykształcenie, obycie, prezencję i biegłą znajomość angielskiego. Idzie raczej o dowód na brak zmian jakościowych w polskiej polityce, czego po 25 latach nowej rzeczywistości mamy prawo oczekiwać.

Nie wiem, jaką karę poniesie ostatecznie wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego i zarazem szef dolnośląskiej PO Jacek Protasiewicz. Na razie zachował się honorowo: mimo zapewnień, że nie był pijany ani agresywny, przeprosił i pogodził się z tym, że musi zrezygnować z przewodzenia polskiej delegacji w Europejskiej Partii Ludowej, a przede wszystkim z prowadzenia kampanii Platformy przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Dla niego i dla Platformy może to być bardzo bolesne.

Tyle że ponieważ stało się to w takim, a nie innym miejscu, to odłamkiem dostaliśmy wszyscy.

Niemiecka policja złożyła już do prokuratury zawiadomienie o obrazie urzędnika. A zgodnie z tamtejszym prawem grożą za to wszystko posłowi trzy lata więzienia lub grzywna, a w przypadku więzienia wyrok nie może być zawieszony.

Reklama
Reklama

Dolnośląski baron PO utrzymuje, że wina leżała po stronie agresywnego i pyszałkowatego – jak go nazwał – celnika. Ten po zajściu śmiał zażądać od niego dokumentów i rewizji bagażu, choć europoseł wylegitymował się immunitetem dyplomatycznym.

Niezależnie od kary wysokoprocentowe mleko po raz kolejny się rozlało i tym razem warto to dostrzec. Scena, która rozegrała się na lotnisku, była zderzeniem dwóch światów. Świata prawa i świata łamania zasad. W dodatku zasady zostały złamane z „ułańską" fantazją: każdy, kto zna zwyczaje niemieckiej policji, wie, że się z nią nie dyskutuje, i to jeszcze w ten sposób! Trudno, żeby nie wiedział o tym polityk bywały na europejskich salonach.

Znany z ostrego języka Janusz Palikot nie omieszkał wykorzystać okazji, by komuś dołożyć, określając Protasiewicza mianem „zadowolonego z siebie debila, bufona i partyjnego kacyka". Celniej jednak ujął sprawę partyjny towarzysz (bo chyba już nie kolega) Grzegorz Schetyna, mówiąc: „Protasiewicz skompromitował Polskę, nas i siebie. Chyba zapomniał o tym, że rozpoznawalny polityk nie może pozwolić sobie na takie ekscesy".

Ta wypowiedź może być odczytana jako zemsta za niedawną porażkę Schetyny, ale trudno nie zauważyć, że nasza polityka w niektórych obszarach od lat tylko obniża loty.

Coraz więcej ludzi pisze o tym choćby na forach internetowych, ale sami politycy wciąż pozostają ślepi. Kto przegląda tzw. kolorówki, ten wie, jak często „wybrańcy narodu" bezkarnie łamią choćby przepisy dotyczące ruchu drogowego – nawet jeśli wiemy, że gazety często chcą na siłę znaleźć na kogoś haka.

Owszem, być może Jacek Protasiewicz został nie do końca sprawiedliwie potraktowany przez Niemców, ale powtórzę raz jeszcze: politykowi, podobnie jak sędziemu, radnemu i celebrycie, wolno znacznie mniej. Tymczasem nie jest to pierwszy przypadek, kiedy posłowie demonstrują poczucie pewnej wyższości, wyjątkowości swojej misji, a tym samym – totalnej bezkarności.

Reklama
Reklama

Tymczasem w tym zawodzie trzeba się umieć kontrolować. To polityczny alfabet.

„Nasza władza jest arogancka" – grzmi opozycja. Ale czy arogancka nie jest już niemal cała nasza klasa polityczna ? Trwa coraz bardziej powszechne równanie w dół. Awanse coraz rzadziej są funkcją doświadczenia i umiejętności, coraz częściej – pozycji, układów i służalczości – w miejsce służebności. Zbyt często dominują w polityce ludzie bezideowi i interesowni, bezkarnie korzystający z przywilejów i sporych apanaży. Dostęp do luksusu sprawia, że są coraz dalej od rzeczywistości. Słabsi psychicznie umacniają się w poczuciu przynależności do jakiejś klasy wybranej.

To chyba ten moment, gdy trzeba głośno powiedzieć: zobaczcie i oceńcie sami tych, którzy Was reprezentują!

Czy będziemy potrafili to choć trochę zmienić?

Plus Minus
Ksiądz pedofil kontra kardynał Wojtyła
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Plus Minus
„Portobello”: Niewydolność systemu
Plus Minus
„Dixit Kids”: Emocjonalne króliczki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama