Reklama

Charlie Hebdo, czyli wkraczamy w erę nienawiści - felieton Bogusława Chraboty

Chciałem tym razem napisać o granicach kiczu, ale wciąż nie mogę się otrząsnąć po środowym zamachu na redakcję pisma „Charlie Hebdo" w Paryżu. Dziś już wiemy więcej o ofiarach, sprawcach i ich motywach, ale Paryż i świat są ciągle w szoku.
Bogusław Chrabota

Bogusław Chrabota

Foto: Rzeczpospolita

Czy powinny? Czy wydarzyło się rzeczywiście coś szczególnego, na co nie bylibyśmy przygotowani? Czy ktoś naprawdę wciąż jeszcze wierzy, że zderzenia kultur nie będą wyzwalały eksplozji nienawiści i ludzkich masakr? Ostatnie lata przekonują, że to iluzja, a naszą niczym nieuzasadnioną wiarę, że przynajmniej u siebie, w świecie własnych wartości jesteśmy bezpieczni, obalają takie zdarzenia jak – nie pierwszy zresztą – atak na tę paryską redakcję.

Ten z 7 stycznia był wyjątkowo dramatyczny. Zginęli dziennikarze, wydawca, rysownicy. Zostali wywołani przed lufy z imienia i nazwiska, ustawieni pod ścianą i rozstrzelani z zimną krwią. Ktoś zadał sobie trud drobiazgowego ustalenia ich winy i natychmiastowego wymiaru kary. Jakiej winy i kary za co? Za przywiązanie do wolności słowa? Za obronę prawa do krytyki instytucji publicznych? Państwa? Religii? Świętości? Jeśli tak, to była to symboliczna egzekucja nie tylko  dziennikarzy, ale wszystkich, którzy wierzą, że cywilizacja, którą współtworzymy, daje nieograniczone prawo do krytyki, a nawet szyderstwa, bo czymże jest szyderstwo, jeśli nie ekstremalną formą myślenia krytycznego. Czy będą męczennikami?

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama